Cz. 17
-no to pytaj-powiedziałam zniecierpliwiona
-no bo…yy…. ten- zaczął się jąkać,a ja tylko patrzałam na niego jak na dałna
-no Bill gadaj żesz- pow
-no to ty… jeszcze cos Teres z Richim?- spytał niepewnie
-boze… przeciez dobrze wiesz ze to koniec, zreszta już od dawna-odp i aż wstalam z tej wanny
-mhmm… akurat- zaśmiał się
-no o co ci jeszcze chodzi?
-o nic… eh te kobiety…
-Bill… zamknij się- dodałam i z powrotem usiadłam na brzegu wanny.
-no już dobra wierze….
-no extra, ale tylko o to chciałeś zapytac?
-nie… w sumie to chciałem spytac o….
-no o co, mów szybciej- wkurzyłam się już
-wiesz… głupio mi teraz o to pytac ale musze…- powiedział i spuścił głowe
-no wiec zapytaj- powiedziałam już spokojnym tonem, nadzieja ze wkoncu się dowiem o co chodzi
-no…. chcesz ze mną być?? Już kiedys chciałem spytac ale coś nie wyszło- powiedział niepewnie, a ja spojrzałam na niego jak na ducha mojego dziadka i nie moglam wydusic z siebie zadnego slowa
Po chwili milczenia…
-Bill… no chce- odpowiedziałam z uśmiechem,a on podniósł głowe i spojrzał na mnie, w oczach dostrzegłam niezmierne szczęście ale na ustach malowała się niepewność
-naprawde?- spytał, z lekkim już uśmiechem
-no naprawde!- odpowiedziałam i oboje wstaliśmy, po czym Bill z całej siły mnie do siebie przytulił, po ten spojrzał mi w oczy i chciał coś powiedzieć, ale do łazienki wpadł Michael
-ej szybko!!! – krzyknał, a my momentalnie staneliśmy obok siebie z przerażeniem
-co się znowu stało- spytałam
-no chodzcie… Caren nigdzie nie ma- zaczal gadac prawie zabijając się na drzwiach, a my pobiegliśmy na dół zaraz za Michaelem.Na dole zabawa trwała nadal chociaż było już znacznie mniej osób niż wieczorem.Wszyscy tańczyli, tylko z tłumu dało się zauważyć Regine, Mery- Kate, Ashley i Toma jak szukali Caren.
-No.. a gdzie Chris i Richie?- spytał Bill
-Chris to nie wiem a Richie poszedł na dwór jej szukać.Wyszłam z Billem do ogrodu, i wtedy usłyszałam krzyk Richiego
-Ej!!! Chodzcie tu szybko!!!!!!! – wrzeszczał do nas, a my spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i ja pobiegłam na plaże do Richiego, a Bill poszedł do domu po reszte.Biegłam po piesku w strone Richiego, gdy byłam już obok stanęłam
-No idz dalej- powiedział
-co?? Po co?- spytałam niepewnie
-do Caren- odp
-no.. a ty nie idziesz?
-ide
Szliśmy kawałek i wtedy zauważyłam Caren, leżała na piasku natychmiast do niej dobiegłam. Twarz miała w połowie przykrytą włosami, po policzkach wciąż spływały łzy, leżała w bezruchu.Odgarnęłam jej reką włosy z twarzy i wtedy zobaczyłam że ma podrapane czoło.Spojrzałam ze strachem na Richiego który stał obok i w oczach miał łzy, był wściekły.
-co jej się stało- spytałam półszeptem
-dobre pytanie
-caren… co ci jest- zwróciłam się do niej szeptem i po policzkach spłynęły mi ciężkie łzy i przytuliłam się do niej. Po chwili przybiegła cała nasza załoga i obsiedli nas dookoła, każdy chciał wiedzieć co się stało, byli przerażeni.Znów spojrzałam na caren i wtedy ona otworzyła oczy i pomału podniosła się, siadając na piasku.
-boże Caren co ci??- spytałam z paniką, wszyscy obsypali ją tymi pytaniami, co jej się stało, jak się czuje, kto jej to zrobił, a ona nic nie odpowiadała, tylko siedziała z opuszczoną głową.Przysunełam się do niej i popatrzałam chwile
-Caren to ważne… powiedz co się stało- pwoeidziałam ze spokojem
-Jessica… ja nie wiem- odpowiedziała i znów łzy napłynęły jej do oczów. Wstałam na nogi i wszyscy zrobili to samo, oprócz Caren, która cały czas siedziała
-chodźcie- powiedziałam i spojrzałam na Richiego, on zrozumiał o co mi chodzi i podszedł do Caren, po czym wziął ją na ręce i zaniósł do domu, as my wszyscy poszliśmy za nimi dyskutując na wiadomy temat.Weszłam do domu i podążyłam w strone wieży.Wyłonczyłam ją i wtedy wszyscy na mnie spojrzeli ze wściekłością bo przerwałam im zabawe.
-Ej… sory ale to jest koniec imprezy, proszę teraz żeby wszyscy wyszli! – krzyknęłam i wszyscy zaczeli się zbierać. Słychać było tylko
„no nieeee…. „ i takie w tym stylu
Po 10 minutach w domu została tylko nasza załoga, była godizna 3 w nocy.Wszyscy siedzieli na górze z Caren, a ja zabrałam się za sprzątanie domu. Gdy skończyłam poszłam do łazienki umyć się i przebrać do spania. Jak już byłam gotowa poszłam na góre z nadzieją że się położe wkońcu.Weszłam do pokoju i prawie wszyscy siedzieli wokół łóżka na którym leżała Caren, ale nikt nic nie mówił.
-co się znowu dzieje?- spytałam podchodząc do nich?
-no właśnie nic- odp Regina
-doobra dajcie jej wszyscy spokój niech se śpi w spokoju, co będziecie tu wszyscy siedzieć.
-no właśnie chodźcie- powiedział Tom i wyszedł a za nim Chris i Michael. Stałam przy swoim łóżku i patrzałam jak każdy po kolei wychodzi.Bill stanął naprzeciw mnie i gapił się tak jakies 2 minuty. Niewiedziałam o co mu chodzi, ale pocałowałam go w usta i wyprowadziłam za drzwi. Wkońcu poszłyśmy wszystkie spać, a z dołu jak prawie zawsze słychać było chichranie się chłopaków i zboczone rozmowy.
Rano(godz.10.20)
Obudziłyśmy się wszystkie i od razu obsiadłyśmy dookoła Caren.
-Co ci wczoraj odwaliło?- spytała Regina
-Coo?- odp Caren ze zdziwieniem
-no co się wczoraj stało?- spytałam
-no jak to co? Impreza była i nic innego się nie dzialo, o co wam chodzi- pow. zagubiona
-wiesz co.. nie udawaj dałna- powiedziała Ashley
-no o co wam chodzi!!- krzyknęła i wstała z łóżka
-dobra o nic, nieważne – pow. i wyszłam z pokoju…
*********
Godz.18.36
Siedzieliśmy wszyscy w salonie przed TV, nikt nic nie mówił.Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi
-Wchodzić!!- krzyknęła Regina że chyba ja było słychać w całej okolicy.Drzwi otworzyły się i stanał w nich…. Michael
-o siema- wyradl się Tom
-no siemka – odp Michael i żucił się na fotel prawie by się rozleciał;)
Zaczęliśmy gadać o różnych pierdołach,tylko Caren była jakaś zamyślona i nie pieprzyła żadnych głupot jak zawsze.
-ej wiecie że pojutrze wracamy do domu?- wydarła się nagle Caren
-no co ty to za tydzień- odpowiedziałam
-ty jestes głupia… pojutrze!-zaczelysmy się sprzeczać
-no nie wiem…
-ale ja wiem, zobacz sobie na bilecie jaka jest data
Wstałam i poszłam po bilet, i rzeczywiście pojutrze mieliśmy już wracać do domu. Jak każdy się już upewnił to zniknełty nam uśmiechy z twarzy i wszyscy siedzieli jak na pogrzebie.Tylko od czasu do czasu ktoś coś powiedział. Tak nam zszedł czas do 21. Michael został u nas na noc jak zawsze i poszliśmy spać. Tym razem z dołu nie było słychać chłopaków, w ogóle nie gadali, ale za to my nadawałyśmy jak głupie, ale wkońcu poszłyśmy spać.
Następny dzień(10.10)
Wszyscy łazili po domu w tą i powrotem.Każdy szukał swoich żeczy, a Caren z Regina już w ogóle nie umiały nic znaleźć. Ja, Bill i Ashley skończyliśmy się pakować o 14, cała reszta dalej się pakowali wiec my poszliśmy do salony. Od razu zuciłam się na wyrko, a Bill i Ashley musieli iść na fotele.
-Bill, podaj mi koma- powiedziałam, a on rzucił mi go.Zadzwoniłam do taty i przypomniałam że jutro wieczorem będziemy w domu.Tata oczywiście sobie o tym zapomniał i gdybym nie zadzwoniła to by nawet nie wiedział
O 16 już wszyscy skończyli i wyszliśmy do centrum Laguna Beach, ostatni raz. Ja z Billem szliśmy pierwsi, pożniej za nami Ashley z Tomem a za nimi cała reszta.Przez całą droge Caren tak bezsensownie gadała że już miałam jej dość ale wszyscy się jeszcze z tego śmiali.Wkońcu ucichło i nic nie gadała, chyba z 10 minut wydało mi się to dziwne i spojrzałam za siebie żeby sprawdzić co ona robi że nic nie gada i wtedy zobaczyłam że…