Archive for the 'Różne' Category

Cz. 17

-no to pytaj-powiedziałam zniecierpliwiona
-no bo…yy…. ten- zaczął się jąkać,a ja tylko patrzałam na niego jak na dałna
-no Bill gadaj żesz- pow
-no to ty… jeszcze cos Teres z Richim?- spytał niepewnie
-boze… przeciez dobrze wiesz ze to koniec, zreszta już od dawna-odp i aż wstalam z tej wanny
-mhmm… akurat- zaśmiał się
-no o co ci jeszcze chodzi?
-o nic… eh te kobiety…
-Bill… zamknij się- dodałam i z powrotem usiadłam na brzegu wanny.
-no już dobra wierze….
-no extra, ale tylko o to chciałeś zapytac?
-nie… w sumie to chciałem spytac o….
-no o co, mów szybciej- wkurzyłam się już
-wiesz… głupio mi teraz o to pytac ale musze…- powiedział i spuścił głowe
-no wiec zapytaj- powiedziałam już spokojnym tonem, nadzieja ze wkoncu się dowiem o co chodzi
-no…. chcesz ze mną być?? Już kiedys chciałem spytac ale coś nie wyszło- powiedział niepewnie, a ja spojrzałam na niego jak na ducha mojego dziadka i nie moglam wydusic z siebie zadnego slowa
Po chwili milczenia…
-Bill… no chce- odpowiedziałam z uśmiechem,a on podniósł głowe i spojrzał na mnie, w oczach dostrzegłam niezmierne szczęście ale na ustach malowała się niepewność
-naprawde?- spytał, z lekkim już uśmiechem
-no naprawde!- odpowiedziałam i oboje wstaliśmy, po czym Bill z całej siły mnie do siebie przytulił, po ten spojrzał mi w oczy i chciał coś powiedzieć, ale do łazienki wpadł Michael
-ej szybko!!! – krzyknał, a my momentalnie staneliśmy obok siebie z przerażeniem
-co się znowu stało- spytałam
-no chodzcie… Caren nigdzie nie ma- zaczal gadac prawie zabijając się na drzwiach, a my pobiegliśmy na dół zaraz za Michaelem.Na dole zabawa trwała nadal chociaż było już znacznie mniej osób niż wieczorem.Wszyscy tańczyli, tylko z tłumu dało się zauważyć Regine, Mery- Kate, Ashley i Toma jak szukali Caren.
-No.. a gdzie Chris i Richie?- spytał Bill
-Chris to nie wiem a Richie poszedł na dwór jej szukać.Wyszłam z Billem do ogrodu, i wtedy usłyszałam krzyk Richiego
-Ej!!! Chodzcie tu szybko!!!!!!! – wrzeszczał do nas, a my spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i ja pobiegłam na plaże do Richiego, a Bill poszedł do domu po reszte.Biegłam po piesku w strone Richiego, gdy byłam już obok stanęłam
-No idz dalej- powiedział
-co?? Po co?- spytałam niepewnie
-do Caren- odp
-no.. a ty nie idziesz?
-ide
Szliśmy kawałek i wtedy zauważyłam Caren, leżała na piasku natychmiast do niej dobiegłam. Twarz miała w połowie przykrytą włosami, po policzkach wciąż spływały łzy, leżała w bezruchu.Odgarnęłam jej reką włosy z twarzy i wtedy zobaczyłam że ma podrapane czoło.Spojrzałam ze strachem na Richiego który stał obok i w oczach miał łzy, był wściekły.
-co jej się stało- spytałam półszeptem
-dobre pytanie
-caren… co ci jest- zwróciłam się do niej szeptem i po policzkach spłynęły mi ciężkie łzy i przytuliłam się do niej. Po chwili przybiegła cała nasza załoga i obsiedli nas dookoła, każdy chciał wiedzieć co się stało, byli przerażeni.Znów spojrzałam na caren i wtedy ona otworzyła oczy i pomału podniosła się, siadając na piasku.
-boże Caren co ci??- spytałam z paniką, wszyscy obsypali ją tymi pytaniami, co jej się stało, jak się czuje, kto jej to zrobił, a ona nic nie odpowiadała, tylko siedziała z opuszczoną głową.Przysunełam się do niej i popatrzałam chwile
-Caren to ważne… powiedz co się stało- pwoeidziałam ze spokojem
-Jessica… ja nie wiem- odpowiedziała i znów łzy napłynęły jej do oczów. Wstałam na nogi i wszyscy zrobili to samo, oprócz Caren, która cały czas siedziała
-chodźcie- powiedziałam i spojrzałam na Richiego, on zrozumiał o co mi chodzi i podszedł do Caren, po czym wziął ją na ręce i zaniósł do domu, as my wszyscy poszliśmy za nimi dyskutując na wiadomy temat.Weszłam do domu i podążyłam w strone wieży.Wyłonczyłam ją i wtedy wszyscy na mnie spojrzeli ze wściekłością bo przerwałam im zabawe.
-Ej… sory ale to jest koniec imprezy, proszę teraz żeby wszyscy wyszli! – krzyknęłam i wszyscy zaczeli się zbierać. Słychać było tylko
„no nieeee…. „ i takie w tym stylu
Po 10 minutach w domu została tylko nasza załoga, była godizna 3 w nocy.Wszyscy siedzieli na górze z Caren, a ja zabrałam się za sprzątanie domu. Gdy skończyłam poszłam do łazienki umyć się i przebrać do spania. Jak już byłam gotowa poszłam na góre z nadzieją że się położe wkońcu.Weszłam do pokoju i prawie wszyscy siedzieli wokół łóżka na którym leżała Caren, ale nikt nic nie mówił.
-co się znowu dzieje?- spytałam podchodząc do nich?
-no właśnie nic- odp Regina
-doobra dajcie jej wszyscy spokój niech se śpi w spokoju, co będziecie tu wszyscy siedzieć.
-no właśnie chodźcie- powiedział Tom i wyszedł a za nim Chris i Michael. Stałam przy swoim łóżku i patrzałam jak każdy po kolei wychodzi.Bill stanął naprzeciw mnie i gapił się tak jakies 2 minuty. Niewiedziałam o co mu chodzi, ale pocałowałam go w usta i wyprowadziłam za drzwi. Wkońcu poszłyśmy wszystkie spać, a z dołu jak prawie zawsze słychać było chichranie się chłopaków i zboczone rozmowy.

Rano(godz.10.20)
Obudziłyśmy się wszystkie i od razu obsiadłyśmy dookoła Caren.
-Co ci wczoraj odwaliło?- spytała Regina
-Coo?- odp Caren ze zdziwieniem
-no co się wczoraj stało?- spytałam
-no jak to co? Impreza była i nic innego się nie dzialo, o co wam chodzi- pow. zagubiona
-wiesz co.. nie udawaj dałna- powiedziała Ashley
-no o co wam chodzi!!- krzyknęła i wstała z łóżka
-dobra o nic, nieważne – pow. i wyszłam z pokoju…

*********
Godz.18.36
Siedzieliśmy wszyscy w salonie przed TV, nikt nic nie mówił.Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi
-Wchodzić!!- krzyknęła Regina że chyba ja było słychać w całej okolicy.Drzwi otworzyły się i stanał w nich…. Michael
-o siema- wyradl się Tom
-no siemka – odp Michael i żucił się na fotel prawie by się rozleciał;)
Zaczęliśmy gadać o różnych pierdołach,tylko Caren była jakaś zamyślona i nie pieprzyła żadnych głupot jak zawsze.
-ej wiecie że pojutrze wracamy do domu?- wydarła się nagle Caren
-no co ty to za tydzień- odpowiedziałam
-ty jestes głupia… pojutrze!-zaczelysmy się sprzeczać
-no nie wiem…
-ale ja wiem, zobacz sobie na bilecie jaka jest data
Wstałam i poszłam po bilet, i rzeczywiście pojutrze mieliśmy już wracać do domu. Jak każdy się już upewnił to zniknełty nam uśmiechy z twarzy i wszyscy siedzieli jak na pogrzebie.Tylko od czasu do czasu ktoś coś powiedział. Tak nam zszedł czas do 21. Michael został u nas na noc jak zawsze i poszliśmy spać. Tym razem z dołu nie było słychać chłopaków, w ogóle nie gadali, ale za to my nadawałyśmy jak głupie, ale wkońcu poszłyśmy spać.

Następny dzień(10.10)
Wszyscy łazili po domu w tą i powrotem.Każdy szukał swoich żeczy, a Caren z Regina już w ogóle nie umiały nic znaleźć. Ja, Bill i Ashley skończyliśmy się pakować o 14, cała reszta dalej się pakowali wiec my poszliśmy do salony. Od razu zuciłam się na wyrko, a Bill i Ashley musieli iść na fotele.
-Bill, podaj mi koma- powiedziałam, a on rzucił mi go.Zadzwoniłam do taty i przypomniałam że jutro wieczorem będziemy w domu.Tata oczywiście sobie o tym zapomniał i gdybym nie zadzwoniła to by nawet nie wiedział
O 16 już wszyscy skończyli i wyszliśmy do centrum Laguna Beach, ostatni raz. Ja z Billem szliśmy pierwsi, pożniej za nami Ashley z Tomem a za nimi cała reszta.Przez całą droge Caren tak bezsensownie gadała że już miałam jej dość ale wszyscy się jeszcze z tego śmiali.Wkońcu ucichło i nic nie gadała, chyba z 10 minut wydało mi się to dziwne i spojrzałam za siebie żeby sprawdzić co ona robi że nic nie gada i wtedy zobaczyłam że…

cz. 18

Caren i Richiego nie ma.
-a tamci gdzie poszli- spytałam się Ashley
-kto?
-no Caren i Richie
-a co nie ma ich?
-no nie ma- odp. i wtedy wszyscy zwrócili na to uwagę .Po 2 godzinach wróciliśmy do domu bez Caren i Richiego z nadzieja ze ich znajdziemy w domu, ale nie było ich. Czekaliśmy na nich do 21 ale nie przychodzili.
-no gdzie oni mogą być- spytał Tom ale nikt nie odpowiedział bo każdy był zamyślony. W domu było strasznie cicho więc włączyłam TV. Po pół godzinie w końcu się ktoś odezwał…
-na pewno zaraz wrócą- pow. Regina pełna entuzjazmu, wszyscy popatrzeli na nią trochę dziwnie i wrócili do swoich wcześniejszych zajęć, a mianowicie do czytania gazety i oglądania jakiegoś durnego filmu o wampirach.
-no co- spytała po chwili i już się nie odzywała. Po jakiś 10 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-noo to na pewno oni, Bill idź otwórz- powiedziałam
-czemu ja?? Nie ruszam się stąd – powiedział, wtedy spojrzałam na Ashley, a ona pokiwała przecząco głową. Poirytowana wstałam z fotela z nadzieją że to oni i podeszłam otwrzyłam.Za drzwiami stał Michael
-co ty tu robisz?- spytałam zaskoczona, a on się tylko uśmiechnął i chamsko wpakował się do domu, ściągnął buty i ruszył w stronę salonu gdzie cała reszta siedziała. Michael rozwalił się na moim fotelu i musiałam się wcisnąć między Billa, Toma i Regine na kanapie.
-ej … a gdzie są Caren i Richie?-spytał Michael i mu wszystko wytłumaczyliśmy
-to zadzwońcie do nich- powiedział po chwili
-oo no bardzo dobry pomysł… tylko że oboje mają wyłączone komy- odpowiedział poirytowany Tom. Dochodziła godzina 23, wszyscy oprócz Chrisa, byliśmy przestraszeni i myśleliśmy ciągle gdzie oni mogą być. Siedzieliśmy w salonie w ciszy. Słychać było tylko hałas jaki robiły krople deszczu uderzając na zewnątrz o parapet. Regina co 10 minut próbowała dodzwonić się do Richiego lub Caren, ale bezskutecznie. Na dworze rozpętała się burza i wtedy Ashley zaczęła panikować.Wtuliłam się w Billa, wszyscy byli wystraszeni. Chris zabrał się za czytanie gazety, i nagle… w całym domu zapadła ciemność, wszystkie światła zgasły włącznie z telewizorem.
-to Se qrw poczytałem- powiedział Chris i rzucił gazetę na stół.
-co się stało?- spytała przerażona Mery-Kate, w całym domu było ciemno i nikt nikogo nie widział
-korki chyba wysadziło.. poczekajcie pójdę sprawdzić- oznajmił Michael i wstał
-to ja pójdę z tobą- powiedziałam i poszłam za Michaelem
-ej czekaj- usłyszałam za tobą głos Billa
-no co?- spytałam
-no ja też idę poczekaj
-to chodź
W końcu Bill wygramolił się i poszliśmy razem za Michaelem. W pewnym momencie Bill złapał mnie tak mocno za rękę
- co ci??- spytałam
-boje się- odpowiedział i zaczął brechtać
-o lol
-co?
-nic chodź.
Doszliśmy do bezpieczników i Michael zaczął coś tam w nich grzebać, po chwili zamknął klapkę i ruszył w stronę salonu, a my z Billem za nim
-ej… a gdzie to światło?- spytałam niepewnie
-no nie ma- odpowiedział i usiadł na fotelu, wolałam już o nic nie pytać. Przed godziną 24 wstaliśmy wszyscy i ruszyliśmy w stronę łazienek. Po chwili wszyscy byliśmy gotowi do spania, ale światła ani Caren i Richiego dalej nie było. Zasnęliśmy…

Rano(godz. 10.25)
-Jessica!!- usłyszałam znajomy głos, ale nie reagowałam. Nakryłam się kołdrą i próbowałam spać dalej.
-no wstań żesz!!!!- znów usłyszałam. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Regine. Po 10 minutach wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyszlam i zeszłam na dół gdzie już wszyscy siedzieli. Jeszcze w połowie spałam i nawet nie zauważyłam że przy stole siedzą również Caren i Richie. Usiadłam spokojnie przy stole jak gdyby nigdy nic, po chwili dopiero zauważyłam ich i od razu odechciało mi się spać
-o bose… kiedy wy wróciliście?- spytałam
-dzisiaj rano- odp. Caren
-no a gdzie tyle czasu byliście?
-no …

hehe:*:* komentujcie

Bill: No a jeszcze kiedyś nasza mama kręciła z Bradem Pittem, a potem …
Tom(mysli): o lol, ale ona głupia chyba mu uwierzyła

Tom: Bill najlepiej umie gotować herbate
Bill: Boże ten znowu o tym… Tom skończ już
Gustav(myśli):oo na rekawie Toma coś pisze, żebym tylko umiał to przeczytac…
Georg(myśli):zaraz tu usne, może gdybym wczoraj poszedł spać o 19 to bym dzisiaj jakoś jeszcze wytrzymał.

Georg(myśli): o ale fajny zółty mikrofon
Tom: oo 50 groszy!!
Gustav(mysli): ale mam szczescie 50 groszy leży samotnie na ziemi, jak sie nie pospiesze to Tom to weźmie!!

Gustav(dalej myśli): co za debil i czemu on tego nie wzioł? a zreszta jego strata 50 groszy bedzie moje!!
Bill( tesh mysli): i po co ten facet sie tu gapi? i tak mu nie dam autografu!!
Tom: ooo a tam 2 złote lezy… ide po nie

Bill: hahahah ej stary masz cały mokry tyłek
Georg: no nieee…. znowu???

Georg(mysli): kurde… żebym tylko niepomoczył tego fotela
Gustav: jesooo Tom to ty??? jakoś inaczej dzisiaj wygladasz

Część 9

-co? co jest?- spytałam, jednak nei uzyskałam odpowiedzi więc podeszłam do tej skrzyni.
-o boze?co to jest?-głupio sie spytałam bo przeciez dorze wiedziałam co tam jest. (hehe pewnie chcecie wiedziec co?:D)
W skrzyni była jakaś … ludzka czaszka, świstek papieru, i kilka prymitywnych narzędzi;dość zardzewiałych,ale z pewnością się przydadzą. Wyciągnęliśmy to wszystko oprócz tej czachy, tylko się jej przyglądaliśmy.
-wiecie co tam chyba… no w srodku jest cos-powiedziała peła zdumienia Caren, która przed chwila doszła,a za nia reszta dziewczyn.
-gdzie cos jest?- odpowiedział Chris
-no tam… w tej czaszce-dodała. I rzeczywiście w środku niej coś było ale nikt z nas niewiedział co.
-No dobra kto to podniesie?- zapytał Bill, a Tom z Richim się nieco odsunęli.
-ja napewno nie!- wykrzyknął Chris.A Bill zwrócił wzrok ku nam(dziewczynom)
-no i co sie tak gapisz… chyba nie myslisz ze będziemy tego dotykać bananie!- powiedziała oschle Mery-Kate, jednak po tych słowach się ciepło uśmiechnęła. Wszystko wskazywało na to że Michael będzie musiał wziąść czaszkę do rąk i wyciągnąc to co jest w środku niej. Z ogromną niechęcią Michael szybkim ruchem podniósł i wyciągnął jakąś kartkę papieru, zwiniętą w rulon i związaną kawałkiem sznura, po czym wżucił czaszkę spowrotem.
-to chyba jakaś mapa-powiedziała Regina, a wszyscy spojrzeli na nią ośmieszającym wzrokiem.
-no co?- spytała i spojrzała kolejno na każdego.
-Ej a na tym świstku co jest?- zapytał Tom wskazując na leżący skrawek papiery, który wcześniej wyciągneliśmy na początku ze skrzyni.
- nie wiem, jakiś śmieć,wyżuć to- dodała Ashley, i złapała tę kartkę już szykując się do wywalenia jej, ale ją powstrzymałam, wkońcu na nie może być coś ważnego. Wzięłam ją do rąk i próbowałam odczytać, bo było coś tam napisane.Jednak tak niewyraźnie,poza tym była troche potargana i brudna tak że ledwo się doczytałam…

:jesli ktos tu kiedys bedzie to… (nie dało się odczytać:P) … się i wiedzcie że było tu jeszcze zapewne kilka innych osób, a w tym ja, ale udało mi się uciec lub zginąłem. Jest jeszcze mapa, ktora was zaprowadzi w pewne miejsce, jednak ze wzgledu na … (znow nie mogłam przczytac)… napisze to tutaj. Jesli chcecie dotrzec do …(znowu sie nie da odcz.)… musicie iść w……. i pozniej za wielkim kamieniem w prawo. Jak znajdziecie ogromne pole bez trawy i glaz to pojdzcie jeszcze kawalek w ….(heh:p) i zacznijcie kopac. Jednak uwazajcie na…..: i w tym momencie jest urwane i nie ma dalzej czesci.
Zaczęliśmy się zastanawiać kto tu był i czy przeżył, jak tak to jak udało mu się uciec. Jednak na dalsze rozmyślania nie pozwoliła nam późna pora. Musieliśmy skombinować jakieś schronienie(narazie takie na odwal sie) żeby móc się spokojnie wyspać, bo jutrzejszy dzień będzie pełen pracy. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi do snu..
-jestem głodna!- krzykneła Regina
-nie tylko ty, ja tez przeciez my tu umrzemy z głodu – wtraciła Caren
-jutro może złowimy jakieś ryby- dodał Tom robiąc taka śmieszna mine
-o fuj, nie ma nic lepszego jak surowe ryby… ochyda- powiedziałam.
-dobra idziemy spać, jutro czeka nas ciężki dzień- zaczął Bill, ale i tak go nikt nei słuchał i dalej wszyscy gadali.
-ja sie boje że nie wrócimy stąd nigdy- powiedziała z żalem Regina
-a ja sie boje o móje żeczy, których już nei mam.-pow. Mery-Kate
-jakie zaś zeczy? – spytałm
-no te co mialam w plecaku
-ty to masz problemy, a tak wog…- zaczęłam mówić, ale coś mi przerwało. A mianowićie jakieś wycie. Coś takiego jak wilk o północy, jednak ten głos był bardziej piskliwy, a zarazem donośny. Przez moją głowę przeszło 100 różnych myśli. Moje ciało przeszył dreszcz, chłód i ogromny lęk.
-co… co ttto było? – wyjąkała Caren, jednak nikt nie zdążył jej odpowiedzieć, bo “wycie” się powtórzyło jednak tym razem słyszeliśmy to dokładiej i głośniej, co znaczyło że to coś się do nas zbliża. Byliśmy Otoczeni z 4 stron drewnem(z lewej,prawej, z tyłu i na górze jako dach, nie było tylko z przodu, więc mieliśmy widok na morze) Wszyscy spanikowaliśmy, a ja odruchowo ścisnęłam rękę Michaela, bo był najbliżej mnie, Ashley z Caren usiadły i wtuliły się w siebie, trzęsąc się ze strachu. Nikt nie wiedział co robić. Przerażający odgłos (czyli to “wycie”) znów się powtórzyło, tym razem było żałosne i dłuuugie, za to baardzo głośne, Richie powiedział że to cos co wydaje takie odgłosy jest jakieś 20 metrów od nas może nawet mniej. I w tym momencie…
__________________________________________________________________

Sorka że tak nudno i wogóle do kitu, ale dzisiaj jestem strasznie zmęczona i ledwo to pisałam, a pozatym cały czas ktoś mi wchodizł do pokoju, jak nie mama to ciocia… i tak wkółko więc nie miałam zabardzo jak pisać:P Ale mam nadzieje że wam się chociaż troszke spodoba i oczywiście mam nadzieje na duuuuużo komentarzy:*:* Z góry dzęki. I mam nadzieje że docenicie mój wysiłek, bo naprawde już ledwo żyje:( :*:*

cz. 19

-no nie ważne- powiedziała z zawahaniem, spojrzałam na nią jak na debila.
-dobra nie to nie, zadzwoń do taty- odpowiedziałam z ironią
-no po co?
-no zadzwoń i spytaj czy pojutrze przyjadą po nas na to lotnisko- odp. i poszłam zrobić se herbatę.

2 godziny później
Siedzieliśmy wszyscy jak zawsze w salonie przed TV. Każdy myślał tylko o powrocie do domu. Po chwili w całym domu rozległ się głos dzwonka do drzwi.
-To pewnie Michael przyszedł- powiedziałam i wróciłam do oglądania MTV Made.
-to otwórz- odpowiedział przez śmiech Bill
-i z czego się cieszysz? Sam otwórz – pow. I odwróciłam się do niego tyłem.Po chwili zirytowana Regina wstała i podeszła do drzwi otwierając je. Michael jak zwykle bez słowa wpakował się do domu.
*************
Przez cały czas siedzieliśmy oglądając TV chociaż nic ciekawego nie było…

-ej… idziemy do kina?- po chwili zaproponował Richie, każdy popatrzał na siebie pytająco, wkońcu wszyscy się zgodzili.
-to my idziemy się ubrać i w ogóle- oświadczyła Caren i ruszyła na góre a za nia my wszystkie zostawiając chłopców na dole.
- macie być tutaj o 13.30 jak nie to idziemy sami- wydarł się jeszcze Bill
-tak tak jasne- powiedziałam i poszłam na góre. Zamknęłyśmy się wszystkie w pokoju i zaczęłyśmy się ubierać.

- ej tak fajnie tylko ze nie wiem co ubrać- pow. Zrezygnowana Ashley i usiadła na łóżku.
- i znowu się zaczyna- westhneła Caren i zaczeła coś wygrzebywać ze swojej szafy. Regina i Mery Kate zrobiły to samo, to ja tez i wszystkie zaczęłyśmy szykać czegoś dla Ashley.

-no już chyba nic fajniejszego nie mam- powiedziałam
-no ja tez nie
- i ja tak samo
-ja tez, teraz mam nadzieje że se coś wybierzesz- zasmiała się Regina i poszła do łazienki się pomalować, a za nia Caren.
Po kolejnych 30 minutach byłyśmy już wszystkie gotowe.
-Która godzina?- spytałam
-poczekaj… 13.56- odp. Ashley
-to fajnie troche się spóźniłyśmy-
-a tam przeżywasz, na pewno będą czekac na nas
Zeszłyśmy na dół, ale chłopaków tam nie było.
-no rzeczywiście czekaja- powiedziała z irytacją Caren
-to na dworze pewnie czekają
-no to chodźcie na co czekacie

Wyszłyśmy z domu, w ogrodzie chłopców tez nie było
-no to fajnie poszli bez nas – zaczęła Ashley
-no co ty… nie poszli by bez nas
-zadzwońmy do nich- powiedziała Caren i jak zwykle wszystkie spojrzały na mnie
-nie… ja nie będę dzwonić

Po 5 minutach wkońcu namówiły mnie i zadzwoniłam do Billa
:halo?- bill
:ej gdzie jesteście?
:nie wiem- odpowiedział i słychać było śmiech chłopaków
:dobra dzieki nara- powiedziałam i już chciałam się rozlonczyć
:ej czekaj
:no co?
:my jesteśmy na street power 5
:o Lol… dobra czekajcie tam na przystanku zaraz będziemy
:no spoko ale szybko pa:*
:no pa

Poszłyśmy z dziewczynami na przystanek. Po 10 minutach byliśmy już u chłopców i wszyscy razem dojechaliśmy do kina.Chłopcy wpadli na pomysł żeby iść na horror, jednak my byłysmy przeciwko,ale to na nic bo i tak poszliśmy na horror i to najstraszniejszy z wszystkich jakie dzisiaj leciały. Po filmie wyszliśmy z kina, Regina była tak przewrazliwiona że już miała schizy, zreszta ja tez i Caren. Doszliśmy do przystanku. Regina usiadła na ławce w bezruchu i zaczeła się rozglądać dookoła.Wsiedlismy do autobusu, na dworze robiło się już ciemno. W jednej chwili w autobusie zgasły wszystkie światła a Regina dostała takiego napadu histerii że zaczęła się drzeć, a wszyscy ludzie z autobusu oczywiście patrzeli na nas jak na uciekinierów z psychiatryka. Wkońcu jakoś dojechaliśmy do domu i od razu położyliśmy się wszyscy spać bo jakoś późno.

Rano wstałam pierwsza i obudziłam Regine która pół nocy nei spała przez ten cholerny horror, póżniej Caren, Mery-Kate i Ashley. Umyłyśmy się ubrałyśmy i zeszłyśmy na dół obudzić chłopaków, ci jednak ku naszemu zdziwieniu już nie spali na dodatek zrobili śniadanie. Po śniadaniu wszyscy poszliśmy się pakować. Po pół godzinie byłam spakowana w przeciwieństwie do Ashley która szukała swoich klamotów po całym domu, albo Toma który nie mógł poradzić sobie z upchnięciem ciuchów do walizki. Usiadłam na kanapie przed TV, po chwili przyłączył się Bill i Michael który od rana był u nas w domu. Gdy wszyscy skończyli się pakować poszliśmy ostatni raz do centrum na dyskoteke.Chłopcy poszli coś wypić a my z dziewczynami usiadłyśmy przy stoliku
-ej wiecie co… musze wam cos powiedziec- zaczęła nagle Caren
-to mów- ponagliła ja Ashley
-no bo… ja i Richie jesteśmy ze soba- powiedziała wkońcu. Spojrzałyśmy na siebie z Regina. A Caren się tylko uśmiechnęła niewiedząc co na to powiemy
-to dobrze- westhnelam a dziewczyny przytaknęły- dobra chodzcie tanczyc
Weszłyśmy na parkiet, zauważyłam Toma, Michaela, Chrisa i Richiego jak siedzą przy barze, ale jakoś nie było Billa. Po chwili jednak zobaczyłam go koło toalet i omało co nie zemdlałam. Bill stał tam z…

« Poprzednia stronaNastępna strona »

Krzyczy: "Sędzio! poddaj się, bo dwór spalić każę!"
Prawo trzeciego maja i już szlachtę zbierał,
Ledwie ostatnie słowa domówił Gerwazy,