Archive for Grudzień, 2009

Cz. 17

-no to pytaj-powiedziałam zniecierpliwiona
-no bo…yy…. ten- zaczął się jąkać,a ja tylko patrzałam na niego jak na dałna
-no Bill gadaj żesz- pow
-no to ty… jeszcze cos Teres z Richim?- spytał niepewnie
-boze… przeciez dobrze wiesz ze to koniec, zreszta już od dawna-odp i aż wstalam z tej wanny
-mhmm… akurat- zaśmiał się
-no o co ci jeszcze chodzi?
-o nic… eh te kobiety…
-Bill… zamknij się- dodałam i z powrotem usiadłam na brzegu wanny.
-no już dobra wierze….
-no extra, ale tylko o to chciałeś zapytac?
-nie… w sumie to chciałem spytac o….
-no o co, mów szybciej- wkurzyłam się już
-wiesz… głupio mi teraz o to pytac ale musze…- powiedział i spuścił głowe
-no wiec zapytaj- powiedziałam już spokojnym tonem, nadzieja ze wkoncu się dowiem o co chodzi
-no…. chcesz ze mną być?? Już kiedys chciałem spytac ale coś nie wyszło- powiedział niepewnie, a ja spojrzałam na niego jak na ducha mojego dziadka i nie moglam wydusic z siebie zadnego slowa
Po chwili milczenia…
-Bill… no chce- odpowiedziałam z uśmiechem,a on podniósł głowe i spojrzał na mnie, w oczach dostrzegłam niezmierne szczęście ale na ustach malowała się niepewność
-naprawde?- spytał, z lekkim już uśmiechem
-no naprawde!- odpowiedziałam i oboje wstaliśmy, po czym Bill z całej siły mnie do siebie przytulił, po ten spojrzał mi w oczy i chciał coś powiedzieć, ale do łazienki wpadł Michael
-ej szybko!!! – krzyknał, a my momentalnie staneliśmy obok siebie z przerażeniem
-co się znowu stało- spytałam
-no chodzcie… Caren nigdzie nie ma- zaczal gadac prawie zabijając się na drzwiach, a my pobiegliśmy na dół zaraz za Michaelem.Na dole zabawa trwała nadal chociaż było już znacznie mniej osób niż wieczorem.Wszyscy tańczyli, tylko z tłumu dało się zauważyć Regine, Mery- Kate, Ashley i Toma jak szukali Caren.
-No.. a gdzie Chris i Richie?- spytał Bill
-Chris to nie wiem a Richie poszedł na dwór jej szukać.Wyszłam z Billem do ogrodu, i wtedy usłyszałam krzyk Richiego
-Ej!!! Chodzcie tu szybko!!!!!!! – wrzeszczał do nas, a my spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i ja pobiegłam na plaże do Richiego, a Bill poszedł do domu po reszte.Biegłam po piesku w strone Richiego, gdy byłam już obok stanęłam
-No idz dalej- powiedział
-co?? Po co?- spytałam niepewnie
-do Caren- odp
-no.. a ty nie idziesz?
-ide
Szliśmy kawałek i wtedy zauważyłam Caren, leżała na piasku natychmiast do niej dobiegłam. Twarz miała w połowie przykrytą włosami, po policzkach wciąż spływały łzy, leżała w bezruchu.Odgarnęłam jej reką włosy z twarzy i wtedy zobaczyłam że ma podrapane czoło.Spojrzałam ze strachem na Richiego który stał obok i w oczach miał łzy, był wściekły.
-co jej się stało- spytałam półszeptem
-dobre pytanie
-caren… co ci jest- zwróciłam się do niej szeptem i po policzkach spłynęły mi ciężkie łzy i przytuliłam się do niej. Po chwili przybiegła cała nasza załoga i obsiedli nas dookoła, każdy chciał wiedzieć co się stało, byli przerażeni.Znów spojrzałam na caren i wtedy ona otworzyła oczy i pomału podniosła się, siadając na piasku.
-boże Caren co ci??- spytałam z paniką, wszyscy obsypali ją tymi pytaniami, co jej się stało, jak się czuje, kto jej to zrobił, a ona nic nie odpowiadała, tylko siedziała z opuszczoną głową.Przysunełam się do niej i popatrzałam chwile
-Caren to ważne… powiedz co się stało- pwoeidziałam ze spokojem
-Jessica… ja nie wiem- odpowiedziała i znów łzy napłynęły jej do oczów. Wstałam na nogi i wszyscy zrobili to samo, oprócz Caren, która cały czas siedziała
-chodźcie- powiedziałam i spojrzałam na Richiego, on zrozumiał o co mi chodzi i podszedł do Caren, po czym wziął ją na ręce i zaniósł do domu, as my wszyscy poszliśmy za nimi dyskutując na wiadomy temat.Weszłam do domu i podążyłam w strone wieży.Wyłonczyłam ją i wtedy wszyscy na mnie spojrzeli ze wściekłością bo przerwałam im zabawe.
-Ej… sory ale to jest koniec imprezy, proszę teraz żeby wszyscy wyszli! – krzyknęłam i wszyscy zaczeli się zbierać. Słychać było tylko
„no nieeee…. „ i takie w tym stylu
Po 10 minutach w domu została tylko nasza załoga, była godizna 3 w nocy.Wszyscy siedzieli na górze z Caren, a ja zabrałam się za sprzątanie domu. Gdy skończyłam poszłam do łazienki umyć się i przebrać do spania. Jak już byłam gotowa poszłam na góre z nadzieją że się położe wkońcu.Weszłam do pokoju i prawie wszyscy siedzieli wokół łóżka na którym leżała Caren, ale nikt nic nie mówił.
-co się znowu dzieje?- spytałam podchodząc do nich?
-no właśnie nic- odp Regina
-doobra dajcie jej wszyscy spokój niech se śpi w spokoju, co będziecie tu wszyscy siedzieć.
-no właśnie chodźcie- powiedział Tom i wyszedł a za nim Chris i Michael. Stałam przy swoim łóżku i patrzałam jak każdy po kolei wychodzi.Bill stanął naprzeciw mnie i gapił się tak jakies 2 minuty. Niewiedziałam o co mu chodzi, ale pocałowałam go w usta i wyprowadziłam za drzwi. Wkońcu poszłyśmy wszystkie spać, a z dołu jak prawie zawsze słychać było chichranie się chłopaków i zboczone rozmowy.

Rano(godz.10.20)
Obudziłyśmy się wszystkie i od razu obsiadłyśmy dookoła Caren.
-Co ci wczoraj odwaliło?- spytała Regina
-Coo?- odp Caren ze zdziwieniem
-no co się wczoraj stało?- spytałam
-no jak to co? Impreza była i nic innego się nie dzialo, o co wam chodzi- pow. zagubiona
-wiesz co.. nie udawaj dałna- powiedziała Ashley
-no o co wam chodzi!!- krzyknęła i wstała z łóżka
-dobra o nic, nieważne – pow. i wyszłam z pokoju…

*********
Godz.18.36
Siedzieliśmy wszyscy w salonie przed TV, nikt nic nie mówił.Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi
-Wchodzić!!- krzyknęła Regina że chyba ja było słychać w całej okolicy.Drzwi otworzyły się i stanał w nich…. Michael
-o siema- wyradl się Tom
-no siemka – odp Michael i żucił się na fotel prawie by się rozleciał;)
Zaczęliśmy gadać o różnych pierdołach,tylko Caren była jakaś zamyślona i nie pieprzyła żadnych głupot jak zawsze.
-ej wiecie że pojutrze wracamy do domu?- wydarła się nagle Caren
-no co ty to za tydzień- odpowiedziałam
-ty jestes głupia… pojutrze!-zaczelysmy się sprzeczać
-no nie wiem…
-ale ja wiem, zobacz sobie na bilecie jaka jest data
Wstałam i poszłam po bilet, i rzeczywiście pojutrze mieliśmy już wracać do domu. Jak każdy się już upewnił to zniknełty nam uśmiechy z twarzy i wszyscy siedzieli jak na pogrzebie.Tylko od czasu do czasu ktoś coś powiedział. Tak nam zszedł czas do 21. Michael został u nas na noc jak zawsze i poszliśmy spać. Tym razem z dołu nie było słychać chłopaków, w ogóle nie gadali, ale za to my nadawałyśmy jak głupie, ale wkońcu poszłyśmy spać.

Następny dzień(10.10)
Wszyscy łazili po domu w tą i powrotem.Każdy szukał swoich żeczy, a Caren z Regina już w ogóle nie umiały nic znaleźć. Ja, Bill i Ashley skończyliśmy się pakować o 14, cała reszta dalej się pakowali wiec my poszliśmy do salony. Od razu zuciłam się na wyrko, a Bill i Ashley musieli iść na fotele.
-Bill, podaj mi koma- powiedziałam, a on rzucił mi go.Zadzwoniłam do taty i przypomniałam że jutro wieczorem będziemy w domu.Tata oczywiście sobie o tym zapomniał i gdybym nie zadzwoniła to by nawet nie wiedział
O 16 już wszyscy skończyli i wyszliśmy do centrum Laguna Beach, ostatni raz. Ja z Billem szliśmy pierwsi, pożniej za nami Ashley z Tomem a za nimi cała reszta.Przez całą droge Caren tak bezsensownie gadała że już miałam jej dość ale wszyscy się jeszcze z tego śmiali.Wkońcu ucichło i nic nie gadała, chyba z 10 minut wydało mi się to dziwne i spojrzałam za siebie żeby sprawdzić co ona robi że nic nie gada i wtedy zobaczyłam że…

cz. 18

Caren i Richiego nie ma.
-a tamci gdzie poszli- spytałam się Ashley
-kto?
-no Caren i Richie
-a co nie ma ich?
-no nie ma- odp. i wtedy wszyscy zwrócili na to uwagę .Po 2 godzinach wróciliśmy do domu bez Caren i Richiego z nadzieja ze ich znajdziemy w domu, ale nie było ich. Czekaliśmy na nich do 21 ale nie przychodzili.
-no gdzie oni mogą być- spytał Tom ale nikt nie odpowiedział bo każdy był zamyślony. W domu było strasznie cicho więc włączyłam TV. Po pół godzinie w końcu się ktoś odezwał…
-na pewno zaraz wrócą- pow. Regina pełna entuzjazmu, wszyscy popatrzeli na nią trochę dziwnie i wrócili do swoich wcześniejszych zajęć, a mianowicie do czytania gazety i oglądania jakiegoś durnego filmu o wampirach.
-no co- spytała po chwili i już się nie odzywała. Po jakiś 10 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-noo to na pewno oni, Bill idź otwórz- powiedziałam
-czemu ja?? Nie ruszam się stąd – powiedział, wtedy spojrzałam na Ashley, a ona pokiwała przecząco głową. Poirytowana wstałam z fotela z nadzieją że to oni i podeszłam otwrzyłam.Za drzwiami stał Michael
-co ty tu robisz?- spytałam zaskoczona, a on się tylko uśmiechnął i chamsko wpakował się do domu, ściągnął buty i ruszył w stronę salonu gdzie cała reszta siedziała. Michael rozwalił się na moim fotelu i musiałam się wcisnąć między Billa, Toma i Regine na kanapie.
-ej … a gdzie są Caren i Richie?-spytał Michael i mu wszystko wytłumaczyliśmy
-to zadzwońcie do nich- powiedział po chwili
-oo no bardzo dobry pomysł… tylko że oboje mają wyłączone komy- odpowiedział poirytowany Tom. Dochodziła godzina 23, wszyscy oprócz Chrisa, byliśmy przestraszeni i myśleliśmy ciągle gdzie oni mogą być. Siedzieliśmy w salonie w ciszy. Słychać było tylko hałas jaki robiły krople deszczu uderzając na zewnątrz o parapet. Regina co 10 minut próbowała dodzwonić się do Richiego lub Caren, ale bezskutecznie. Na dworze rozpętała się burza i wtedy Ashley zaczęła panikować.Wtuliłam się w Billa, wszyscy byli wystraszeni. Chris zabrał się za czytanie gazety, i nagle… w całym domu zapadła ciemność, wszystkie światła zgasły włącznie z telewizorem.
-to Se qrw poczytałem- powiedział Chris i rzucił gazetę na stół.
-co się stało?- spytała przerażona Mery-Kate, w całym domu było ciemno i nikt nikogo nie widział
-korki chyba wysadziło.. poczekajcie pójdę sprawdzić- oznajmił Michael i wstał
-to ja pójdę z tobą- powiedziałam i poszłam za Michaelem
-ej czekaj- usłyszałam za tobą głos Billa
-no co?- spytałam
-no ja też idę poczekaj
-to chodź
W końcu Bill wygramolił się i poszliśmy razem za Michaelem. W pewnym momencie Bill złapał mnie tak mocno za rękę
- co ci??- spytałam
-boje się- odpowiedział i zaczął brechtać
-o lol
-co?
-nic chodź.
Doszliśmy do bezpieczników i Michael zaczął coś tam w nich grzebać, po chwili zamknął klapkę i ruszył w stronę salonu, a my z Billem za nim
-ej… a gdzie to światło?- spytałam niepewnie
-no nie ma- odpowiedział i usiadł na fotelu, wolałam już o nic nie pytać. Przed godziną 24 wstaliśmy wszyscy i ruszyliśmy w stronę łazienek. Po chwili wszyscy byliśmy gotowi do spania, ale światła ani Caren i Richiego dalej nie było. Zasnęliśmy…

Rano(godz. 10.25)
-Jessica!!- usłyszałam znajomy głos, ale nie reagowałam. Nakryłam się kołdrą i próbowałam spać dalej.
-no wstań żesz!!!!- znów usłyszałam. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Regine. Po 10 minutach wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyszlam i zeszłam na dół gdzie już wszyscy siedzieli. Jeszcze w połowie spałam i nawet nie zauważyłam że przy stole siedzą również Caren i Richie. Usiadłam spokojnie przy stole jak gdyby nigdy nic, po chwili dopiero zauważyłam ich i od razu odechciało mi się spać
-o bose… kiedy wy wróciliście?- spytałam
-dzisiaj rano- odp. Caren
-no a gdzie tyle czasu byliście?
-no …

« Poprzednia strona

Skłonił się i oddał mu swoję szpadę nagą,
Ulżyły Tadeusza sercu te wyznania.
Lecz nie pojmuję, co to ściąga się do włości!