Część 11 KOMENTUJCIE!

-co takiego?- spytał
-no czy my wogole stad uciekniemy, przeraża mnie sama myśl o tym że moglibyśmy tutaj zostać na pare lat jak w tym filmie… no…aa kurde zapomnialam tytulu
-no co ty, dzisiaj się coś wymyśli nie bedzie tak zle zobaczysz- uspokil mnie Michael.
Wkońcu doszliśmy do miejsca gdzie zawsze wszyscy siedzieliśmy. Nie było jeszcze nikogo. Żeby nie było że nic nie robiliśmy, weszliśmy wgłąb nieznanego terenu wsród drzew i tak dalej, jednak nei za daleko żeby się nie zgubić. Znaleźliśmy nawet jakieś tak jakby liany to wzieliśmy ze sobą…

2 godz później…
Już wszyscy byliśmy razem, my z dziewczynami sę opalałyśmy a chłopcy próbowali zrobić tratwę. Inni w porównaniu do mnie i Michaela znaleźli dużo przydatnych przedmiotów. Po jakimś czasie, gdy tratwa była gotowa
-Skończyliśmy!!- krzyknał Tom
-jestesmy boscy! bedziecie nam za to dziekować do końca życia- zasmiał się Bill, a my z dziewczynami poszłyśmy zobaczyć co wykombinowali.
-yy… co to jest?- spytałam
-noo… tratwa nie?-powiedział Chris
-o tak? naprawde? jakoś to dziwnie wygląda- dodała Regina
-bardzo śmieszne
-no wiem że śmieszne, bo wy tym chcecie wypłynąc, a nawet to cos na piasku się rozlatuje- powiedziałam i zaczęliśmy już wszyscy wspólnymi siłami zrobić z tym porządek. Skończyliśmy gdy już było ciemno.
-no i teraz to jest tratwa- powedziała z dumą Caren
-no żeczywiście, gdyby nie nasza pomoc to byście nic nie zrobily- odp. Richie
-no chyba gdyby nie my to byscie sie na tymm wczesniejszym utopili – zaczelismy sie sprzeczac.
-a ty tylko o jednym zeby wypasc jak najlepiej Ashley- pow. Bill
-no a ty nie?
-nie!
-o naprawde?
-nie na zarty wiesz?- powiedziała caren i żuciła w Billa jakimś małym kamykiem, a on jej oddał i dalej sie sprzeczali
- ale menda z ciebie- pow. Bill
-a z ciebie pipa- powiedziała Ashley i zaczęła uciekać a Bill ją gonił.
-jak male dzieci- stwierdziłą Mery-Kate i usiadła na piasku.
-wezcie go odemnie!- zaczeła krzyczesć Ashley
-A co z tego bedziemy mieć?- spytał Tom przyglądając się gonitwie.
-nie wiem nic! weź mu cos zrób! – po. Ash i zaczęła brechtać o Bill tez
-Bill jak nie przestaniesz to nie dostaniesz żarcia!!!!- krzyknął Tom, a Bill natychmiastowo się zatrzymał i wszyscy zaczelismy z niego lać…
Poszliśmy spać.
**Rano**
-ej wtawać lenie!! – krzyczał Chris. Wkońcu wszyscy wstali. Po jakimś czasie zrobilismy próbę tratwy, zebyśmy mogli jakoś wrócić do domu. Wypchnęliśmy ją do wody i weszli na nią Bill, Tom i Michael. Wypłynęli kawałek i wszystko było ok więc zawrócili. Póżniej usiedliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać czy dzisiaj wyruszamy do domu czy jutro. Było jeszcze wcześnie rano więc wiekszość osób była za tym żeby zaraz wyruszyć.Ale Richie i Tom sie uparli że będzie burza niedługo, jednak niebo było czyściutkie, więc postanowiliśmy że zrobimy to dzisiaj. Przygotowaliśmy wszystko i tak dalej…

Godzinę później.
-no dobra właźcie wszyscy!! – zaczął poganiać nam Michael, był w jakiś nerwowy. Zreszta nie tylko on, każdy się denerwował bo nie wiedzieliśmy co nas będzie czekać i czy się uda. Wypłynęliśmy. Wszystko szło po naszej myśli,jednak pozostawały wątpliwości.
-nie wiemy nawet jak daleko jesteśmy od laguna Beach- nagle się odezwała Caren
-no… w sumie, ale nie może być daleko- uspokoił Michael
-no a jak popłyniemy w złą stronę?- spytałam
-aaa…. wy zawsz macie jakieś myśli. Trzeba być pozytywnie nastawionym… a jeszcze możemy zatonąć na środku i co będzie?- powiedział Bill
-no a ja nie umiem pływać- dodałam i wszyscy na mnie spojrzeli
-jejku zartowałam no

POZNIEJ…..
Zaczęło nam się nudzić, płynęlismy nie wiadomo dokąd już jakieś dobre 4 godziny. Tratwa ciągle unosiła się i opadała, przyprawiało mnie to już o mdłości.
-zaraz sie tu zżygam! – nie wytrzymałam i krzyknęłam
-naprawde interesujące-dodała Caren
-a idz ty, bo cie do tej wody wżuce – powiedziałam
-o patrz jak sie boje
-ale ty jestes glupia jaciee!!
-no mądra się odezwała
-jak wrócimy do domu to powiem wszystkie mamie i będziesz miaal szlaban- powiedziałam i zaczeliśmy brechtać
-a ty zapomnij żebym ci kiedyś cos pożyczyła
-ty mi nie musisz pozyczac bo sama sobe wezme
-no akurat
Sprzczałyśmy sie tak nazarty jakieś 5 minut a wszyscy se gapili ciagle to na mnie to na Caren i tak cały czas.
Wkońcu zastała nas noc. Byliśmy wszyscy wykończeni, znudzeni i w dalszym ciągu wystraszeni i zdenerwowani.
Nagle poczułam że coś zimnego spadło mi na ręke, spojrzałam to była kropla wody.Za chwile to się powtórzyło, ale tym razem spadło mi prosto na głowę. I wteyd zaczął kropić deszcz.
-tylko mi nie mówcie że znowu będzie to co wtedy jak byliśmy na statku!- krzyknał Tom
-właśnie chyba będzie to co wtedy- powiedziałam
-no mowiłem żeby nie mówić.
Krople deszczu były strasznie zimne. Słychać było jak uderzają o drewniane deski, z których była zbudowana tratwa. Chwile po tym deszcz ustał ale zaczęły się wiatry, które pobudziły fale. Na początku nie było tak strasznie, ale z każdą chwilą fale które napływały były coraz większe. Jedna z nich zaczeła się do nas zbliżać.
-Wszyscy się czegoś trzymajcie!- krzyknął Richie i wtedy przykryła nas ogromna ilość lodowatej wody.PO tym już nic co mogło by nam zagrażać się nie wydażyło.Było nam strasznie zimno i zaczęliśmy wątpić że dopłyniemy na tym na ląd, a tym bardziej że przeżyjemy. Była już późna godzina, i wszystko się uspokoiło, więc moglismy spokojnie zasnąć.
Miałam zamknięte oczy, czułam tylko głowę mojej siostry na brzuchu i lekkie kołysanie, unoszenie się i opadanie tratwy. Wszyscy zasnęliśmy…
-O mój boże!!! – nagle zerwał się Chris, który widocznie nie spał…

______________________________________________________________

Heh… ta jest troszke dłuższa od poprzedniej ;) Nie pisze dłuższych bo nie ma sensu. I tak tego prawie nikt nie czyta to po co ja będe się wysilać:P Jak będa komenty to będa dłuższe nocie:*
NASTEPNA CZESC NAPISZE JAK BEDZIE CONAJMNIEJ 10 KOMENTARZY :P hie hie… czekam na komcie:* cya:*:*:*:* A i mam nadzieje że wam się ta nocia spodoba.

No Comment

Comments are closed.