cz. 18
Caren i Richiego nie ma.
-a tamci gdzie poszli- spytałam się Ashley
-kto?
-no Caren i Richie
-a co nie ma ich?
-no nie ma- odp. i wtedy wszyscy zwrócili na to uwagę .Po 2 godzinach wróciliśmy do domu bez Caren i Richiego z nadzieja ze ich znajdziemy w domu, ale nie było ich. Czekaliśmy na nich do 21 ale nie przychodzili.
-no gdzie oni mogą być- spytał Tom ale nikt nie odpowiedział bo każdy był zamyślony. W domu było strasznie cicho więc włączyłam TV. Po pół godzinie w końcu się ktoś odezwał…
-na pewno zaraz wrócą- pow. Regina pełna entuzjazmu, wszyscy popatrzeli na nią trochę dziwnie i wrócili do swoich wcześniejszych zajęć, a mianowicie do czytania gazety i oglądania jakiegoś durnego filmu o wampirach.
-no co- spytała po chwili i już się nie odzywała. Po jakiś 10 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-noo to na pewno oni, Bill idź otwórz- powiedziałam
-czemu ja?? Nie ruszam się stąd – powiedział, wtedy spojrzałam na Ashley, a ona pokiwała przecząco głową. Poirytowana wstałam z fotela z nadzieją że to oni i podeszłam otwrzyłam.Za drzwiami stał Michael
-co ty tu robisz?- spytałam zaskoczona, a on się tylko uśmiechnął i chamsko wpakował się do domu, ściągnął buty i ruszył w stronę salonu gdzie cała reszta siedziała. Michael rozwalił się na moim fotelu i musiałam się wcisnąć między Billa, Toma i Regine na kanapie.
-ej … a gdzie są Caren i Richie?-spytał Michael i mu wszystko wytłumaczyliśmy
-to zadzwońcie do nich- powiedział po chwili
-oo no bardzo dobry pomysł… tylko że oboje mają wyłączone komy- odpowiedział poirytowany Tom. Dochodziła godzina 23, wszyscy oprócz Chrisa, byliśmy przestraszeni i myśleliśmy ciągle gdzie oni mogą być. Siedzieliśmy w salonie w ciszy. Słychać było tylko hałas jaki robiły krople deszczu uderzając na zewnątrz o parapet. Regina co 10 minut próbowała dodzwonić się do Richiego lub Caren, ale bezskutecznie. Na dworze rozpętała się burza i wtedy Ashley zaczęła panikować.Wtuliłam się w Billa, wszyscy byli wystraszeni. Chris zabrał się za czytanie gazety, i nagle… w całym domu zapadła ciemność, wszystkie światła zgasły włącznie z telewizorem.
-to Se qrw poczytałem- powiedział Chris i rzucił gazetę na stół.
-co się stało?- spytała przerażona Mery-Kate, w całym domu było ciemno i nikt nikogo nie widział
-korki chyba wysadziło.. poczekajcie pójdę sprawdzić- oznajmił Michael i wstał
-to ja pójdę z tobą- powiedziałam i poszłam za Michaelem
-ej czekaj- usłyszałam za tobą głos Billa
-no co?- spytałam
-no ja też idę poczekaj
-to chodź
W końcu Bill wygramolił się i poszliśmy razem za Michaelem. W pewnym momencie Bill złapał mnie tak mocno za rękę
- co ci??- spytałam
-boje się- odpowiedział i zaczął brechtać
-o lol
-co?
-nic chodź.
Doszliśmy do bezpieczników i Michael zaczął coś tam w nich grzebać, po chwili zamknął klapkę i ruszył w stronę salonu, a my z Billem za nim
-ej… a gdzie to światło?- spytałam niepewnie
-no nie ma- odpowiedział i usiadł na fotelu, wolałam już o nic nie pytać. Przed godziną 24 wstaliśmy wszyscy i ruszyliśmy w stronę łazienek. Po chwili wszyscy byliśmy gotowi do spania, ale światła ani Caren i Richiego dalej nie było. Zasnęliśmy…
Rano(godz. 10.25)
-Jessica!!- usłyszałam znajomy głos, ale nie reagowałam. Nakryłam się kołdrą i próbowałam spać dalej.
-no wstań żesz!!!!- znów usłyszałam. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Regine. Po 10 minutach wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wyszlam i zeszłam na dół gdzie już wszyscy siedzieli. Jeszcze w połowie spałam i nawet nie zauważyłam że przy stole siedzą również Caren i Richie. Usiadłam spokojnie przy stole jak gdyby nigdy nic, po chwili dopiero zauważyłam ich i od razu odechciało mi się spać
-o bose… kiedy wy wróciliście?- spytałam
-dzisiaj rano- odp. Caren
-no a gdzie tyle czasu byliście?
-no …