Archive for Grudzień, 2009

Część 11 KOMENTUJCIE!

-co takiego?- spytał
-no czy my wogole stad uciekniemy, przeraża mnie sama myśl o tym że moglibyśmy tutaj zostać na pare lat jak w tym filmie… no…aa kurde zapomnialam tytulu
-no co ty, dzisiaj się coś wymyśli nie bedzie tak zle zobaczysz- uspokil mnie Michael.
Wkońcu doszliśmy do miejsca gdzie zawsze wszyscy siedzieliśmy. Nie było jeszcze nikogo. Żeby nie było że nic nie robiliśmy, weszliśmy wgłąb nieznanego terenu wsród drzew i tak dalej, jednak nei za daleko żeby się nie zgubić. Znaleźliśmy nawet jakieś tak jakby liany to wzieliśmy ze sobą…

2 godz później…
Już wszyscy byliśmy razem, my z dziewczynami sę opalałyśmy a chłopcy próbowali zrobić tratwę. Inni w porównaniu do mnie i Michaela znaleźli dużo przydatnych przedmiotów. Po jakimś czasie, gdy tratwa była gotowa
-Skończyliśmy!!- krzyknał Tom
-jestesmy boscy! bedziecie nam za to dziekować do końca życia- zasmiał się Bill, a my z dziewczynami poszłyśmy zobaczyć co wykombinowali.
-yy… co to jest?- spytałam
-noo… tratwa nie?-powiedział Chris
-o tak? naprawde? jakoś to dziwnie wygląda- dodała Regina
-bardzo śmieszne
-no wiem że śmieszne, bo wy tym chcecie wypłynąc, a nawet to cos na piasku się rozlatuje- powiedziałam i zaczęliśmy już wszyscy wspólnymi siłami zrobić z tym porządek. Skończyliśmy gdy już było ciemno.
-no i teraz to jest tratwa- powedziała z dumą Caren
-no żeczywiście, gdyby nie nasza pomoc to byście nic nie zrobily- odp. Richie
-no chyba gdyby nie my to byscie sie na tymm wczesniejszym utopili – zaczelismy sie sprzeczac.
-a ty tylko o jednym zeby wypasc jak najlepiej Ashley- pow. Bill
-no a ty nie?
-nie!
-o naprawde?
-nie na zarty wiesz?- powiedziała caren i żuciła w Billa jakimś małym kamykiem, a on jej oddał i dalej sie sprzeczali
- ale menda z ciebie- pow. Bill
-a z ciebie pipa- powiedziała Ashley i zaczęła uciekać a Bill ją gonił.
-jak male dzieci- stwierdziłą Mery-Kate i usiadła na piasku.
-wezcie go odemnie!- zaczeła krzyczesć Ashley
-A co z tego bedziemy mieć?- spytał Tom przyglądając się gonitwie.
-nie wiem nic! weź mu cos zrób! – po. Ash i zaczęła brechtać o Bill tez
-Bill jak nie przestaniesz to nie dostaniesz żarcia!!!!- krzyknął Tom, a Bill natychmiastowo się zatrzymał i wszyscy zaczelismy z niego lać…
Poszliśmy spać.
**Rano**
-ej wtawać lenie!! – krzyczał Chris. Wkońcu wszyscy wstali. Po jakimś czasie zrobilismy próbę tratwy, zebyśmy mogli jakoś wrócić do domu. Wypchnęliśmy ją do wody i weszli na nią Bill, Tom i Michael. Wypłynęli kawałek i wszystko było ok więc zawrócili. Póżniej usiedliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać czy dzisiaj wyruszamy do domu czy jutro. Było jeszcze wcześnie rano więc wiekszość osób była za tym żeby zaraz wyruszyć.Ale Richie i Tom sie uparli że będzie burza niedługo, jednak niebo było czyściutkie, więc postanowiliśmy że zrobimy to dzisiaj. Przygotowaliśmy wszystko i tak dalej…

Godzinę później.
-no dobra właźcie wszyscy!! – zaczął poganiać nam Michael, był w jakiś nerwowy. Zreszta nie tylko on, każdy się denerwował bo nie wiedzieliśmy co nas będzie czekać i czy się uda. Wypłynęliśmy. Wszystko szło po naszej myśli,jednak pozostawały wątpliwości.
-nie wiemy nawet jak daleko jesteśmy od laguna Beach- nagle się odezwała Caren
-no… w sumie, ale nie może być daleko- uspokoił Michael
-no a jak popłyniemy w złą stronę?- spytałam
-aaa…. wy zawsz macie jakieś myśli. Trzeba być pozytywnie nastawionym… a jeszcze możemy zatonąć na środku i co będzie?- powiedział Bill
-no a ja nie umiem pływać- dodałam i wszyscy na mnie spojrzeli
-jejku zartowałam no

POZNIEJ…..
Zaczęło nam się nudzić, płynęlismy nie wiadomo dokąd już jakieś dobre 4 godziny. Tratwa ciągle unosiła się i opadała, przyprawiało mnie to już o mdłości.
-zaraz sie tu zżygam! – nie wytrzymałam i krzyknęłam
-naprawde interesujące-dodała Caren
-a idz ty, bo cie do tej wody wżuce – powiedziałam
-o patrz jak sie boje
-ale ty jestes glupia jaciee!!
-no mądra się odezwała
-jak wrócimy do domu to powiem wszystkie mamie i będziesz miaal szlaban- powiedziałam i zaczeliśmy brechtać
-a ty zapomnij żebym ci kiedyś cos pożyczyła
-ty mi nie musisz pozyczac bo sama sobe wezme
-no akurat
Sprzczałyśmy sie tak nazarty jakieś 5 minut a wszyscy se gapili ciagle to na mnie to na Caren i tak cały czas.
Wkońcu zastała nas noc. Byliśmy wszyscy wykończeni, znudzeni i w dalszym ciągu wystraszeni i zdenerwowani.
Nagle poczułam że coś zimnego spadło mi na ręke, spojrzałam to była kropla wody.Za chwile to się powtórzyło, ale tym razem spadło mi prosto na głowę. I wteyd zaczął kropić deszcz.
-tylko mi nie mówcie że znowu będzie to co wtedy jak byliśmy na statku!- krzyknał Tom
-właśnie chyba będzie to co wtedy- powiedziałam
-no mowiłem żeby nie mówić.
Krople deszczu były strasznie zimne. Słychać było jak uderzają o drewniane deski, z których była zbudowana tratwa. Chwile po tym deszcz ustał ale zaczęły się wiatry, które pobudziły fale. Na początku nie było tak strasznie, ale z każdą chwilą fale które napływały były coraz większe. Jedna z nich zaczeła się do nas zbliżać.
-Wszyscy się czegoś trzymajcie!- krzyknął Richie i wtedy przykryła nas ogromna ilość lodowatej wody.PO tym już nic co mogło by nam zagrażać się nie wydażyło.Było nam strasznie zimno i zaczęliśmy wątpić że dopłyniemy na tym na ląd, a tym bardziej że przeżyjemy. Była już późna godzina, i wszystko się uspokoiło, więc moglismy spokojnie zasnąć.
Miałam zamknięte oczy, czułam tylko głowę mojej siostry na brzuchu i lekkie kołysanie, unoszenie się i opadanie tratwy. Wszyscy zasnęliśmy…
-O mój boże!!! – nagle zerwał się Chris, który widocznie nie spał…

______________________________________________________________

Heh… ta jest troszke dłuższa od poprzedniej ;) Nie pisze dłuższych bo nie ma sensu. I tak tego prawie nikt nie czyta to po co ja będe się wysilać:P Jak będa komenty to będa dłuższe nocie:*
NASTEPNA CZESC NAPISZE JAK BEDZIE CONAJMNIEJ 10 KOMENTARZY :P hie hie… czekam na komcie:* cya:*:*:*:* A i mam nadzieje że wam się ta nocia spodoba.

Część 12 uhh

Nio to zaraz tu zamieszcze niżej ta notke:p I czekam na 10 komci, inaczej nie pisze nastepnej!!!:p:p A i chcialam spytac czy wolicie opko brdziej zeby bylo smiesznie, smutno czy strasznie???:D piszcie w komentach a ja dzisiaj postaram sie napisac zeby było smiesznie chociaz mam z leksza dola to niewiem czy mi wyjdzie:) Pamietac 10 nowa notka:P
________________________________________________________________

Krzyknał tak głośno że się obudziłam, reszta wciąż spała.
-qrwa, co sie stało dlaczego krzyczysz?-spytałam przeciągjąc się, lecz zapomniałam że leże na krawędzi tratwy i bym prawie wyleciała do wody.
-zobacz!- wskazał palcem Chris, jednak ja nic z tym miejscu nie dostrzegłam
-no co… nic tam nie widze- odparłam przymrużając oczy
-no przypatrz sie dobrze! – krzyknał Chris
-no oki ale nie wrzeszcz bo ludzie chca spac- opamietałam go i przyjrzałam się w punkt który pokazywał mi Chris. Po chwili cos dostrzegłam.
-no widze taka biała kropke nie?- powiedziałam
-jaka zas białą kropke?- spytał zdziwniony chris, a ja mu pokazałam
-to????- zapytał znowu podniesionym glosem, powstrzymujac śmiech
-no, a to nie o to co chodzi?- dodalam
-to jest przeciez jakas gwiazda
-no to ja nic innego oprocz tego nie widze, a co to było
-no jakby jakies swiatło, ale teraz to i ja jzu nei widze
-tyle hałasu o nic- powiedziałam i podnosząc głowę Caren która jeszcze spała położyłam się na swoim miejscu opierając jej głowę o moje zebra.Leżałam patrząc w niebo, ciemne niebo pełne gwiazd. Woda była spokojna, bylismy na środku morza dookoła nic tylko woda.
-Ej!! Jessica patrz!- znowu wydarł się Chris, ostrożnie się podniosłazm tak aby nikogo nei obudzić
-no co znowu?- spytałam
-no popatrz teraz widzisz?- spytal a ja popatrzalam w ten sam punkt co wtedy i dostrzegłam jakies światło
-ej to chyba jest jakiś statek?- spytalam
- no właśnie i chyba na dodatek sie zbliza bo to jest coraz wieksze, więc jak beda w ta strone plynac co my jestesmy to nas zobacza!
-no, ej mam pomysł! budź wszystkich!- krzyknełam i tezzaczelam kazdego budzić.
-Bill wstaaj!- wrzeszczałam nad nim, a on spał i zaczał cos tam gadać przez sen.
-no wstan zesz!!- powtorzyłam
-jeszcze chwilke- odpowiedział
- nie mamy chwilki wstan teraz albo cie wżuce do tej wody- powiedziałam a Bill se poślinił…
-fuj Bill jesteś okropny!- dodałam on sie wkońcu obudził. Wkońcu wszyscy już zostali wybudzeni ze snu i poinformowani o wszystkim. Usiedliśmy po dwie osoby w 4 rzędach tylko Richie siedział jeden sam na początku. Wyciagnęlismy przyczepione wczesniej do tratwy jakieś deski które posłyżyły nam jako wiosła i wspólnymi siłami zaczęlismy dopływać do tamtego statku, który jak się póżniej okazało także płynął w naszą stronę.Po jakimś czasie, wkońcu znaleźliśmy się w pobliżu tego statku, tylko był problem bo oni nas nie widzieli, gdyż było ciemno.
-no i co teraz?- spytała Ashley
- nie wiem, co mozemy zrobić zeby nas zauważyli? ma ktoś latarke- spytał Tom
-tak Tomek latarke i mozę jeszcze telewizor co?- dodał Bill, który siedział obok i trzepnął go w łeb.
-Wiem!!! Bill daj twoją bluzę- krzyknełam
-po co ci ona?-spytał
-no nie pytaj tylko daj ją
-ale będzie mi zimno!!- powiedział i ściagnął bluze podając mi ją. Na bluzie Billa tył przyszyty dość obszerny odblask, który w ciemności przy jakimś świetle strasznie daje po oczach. Uniosłam bluzę do góry i czekałam kiedy światło z latarni na statku obróci się w naszą stronę.
-no cholera! nie widza tego chyba! – pwiedziała Regina, czekaliśmy do nastenego obrotu latarni. Po chwili ktoś na statku wyszedł na pokład.
-Kto tam jest!!!- uslyszeliśmy gruby męski głos i zaczęliśmy wszscy sie drzeć, statek się zatrzymał, a my powoli dopłynęliśmy pod samą burtę, a kapitan zżucił taką jakby drabinę z liny i wszyscy weszliśmy na pokład.Opowiedzieliśmy temy facetowi całą historie, a on zawrócił statek zeby nas wysadzić juz na przystani w Laguna Beach. Wszyscy byliśmy strasznie głodni i wykończeni,na dodatek wszystko nas bolało od tego spania na twardych deskach.Ja i Bill zaczeliśmy chodizć po całym pokładzie statku bo był strasznie duuuży a nam się nudziło, reszta siedziała w kajucie. Łaziliśmy tak dookoła, nagle Bill się zatrzymał przy barierkach na samym dziobie statku.
-Jessica?- powiedział
-co?
-albo nie juz nic- powiedział i spuścił głowę, podeszłam do niego
- no mow zesz co chciales powiedziec?- mowilam
-no powiem ci kiedy indziej, to nie jest chyba odpowiednie miejsce
- ale ty jestes uparty- powiedziałam a on objoł mnie jedną ręką, staliśmy tak wpatrując się w wodę, w której odbijał się blask księżyca…

Wkońcu dopłynęliśmy do przystani. Wysiedliśmy ze statku i podeszliśmy do faceta zarządzającego tymi łodziami, wypożyczaniem itp. Zaczęliśmy mu tłymaczyć co zastało w czasie kiedy nas nie było. Chyba nie urzekła go nasza historia i oznajmił że będziemy musieli zapłacić za zniszczenie łodzi, ale że to nie nasza wina to połowe mniej. Nie zbyt zadowoleni i bez grosza poszliśmy do naszego domku. Weszlismy do środka i odrazu wszyscy żucili się w strone dwóch łazienek, nie myśląc już o tym skąd weźmiemy kase żeby zapłacić za tą łódź
-Ja ide pierwsza się wykąpać!- krzyknęła Regina
-chyba śnisz! Ja ide pierwszy- dodał Tom
-o nie bracie ja jestem pierwszy- pow. Bill i zaczął biec w strone łazienki na górze bo ta na dole byłą już zajęta przez Ashley.
-Bill nie waż mi się tam włazić!- krzyknęłam i pobiegłam za nim.Bill na schodach sie jescze wypierniczył więc byłam pierwsza przy drzwiach, już złapałam za klamkę i chciałąm wejść
-nie dotykaj tych drzwi!!- to był Bill który zdazył się podnieść ze schodów. Staliśmy oboje przed drzwiami do łazienki, trzymając za klamkę.
-No wes sie uspokuj ja będe tylko chwile Bill- powiedziałam błagalnym tonem
-nooo napewno, ja znam twoją chwile, ide pierwszy a pozatym chce mi sie siku- powiedział i puścił klamkę wtedy ja otworzyłam drzwi i wbiegłam do łązienki chcąc je zamknął ale Bill wlazł za mną i zamknął drzwi na klucz.
-Bill wyjdź stąd- powiedziałam i usiadłąm na wannie
-chce mi sie sikać!- odpowiedział podążając w stronę klozetu.
-chyba nie masz zamiary przy mnie załatwiać swoich potrzeb?-zapytałam
-a masz coś przeciwko?-spytał rozpinając gacie.
-dobra szczyj ja się odwróce ehh- powiedziałam i stanęłam tyłem wpatrując się w sufit.
-dobra juz koniec- powiedział Bill, a ja się odwrociłam
-Bill mozesz wyjść- spytałam lekko zirytowana, po czym odwróciłam się tyłem do niego i odkręciłam wodę w wannie. Nagle puczułam jego rękę na moim ramieniu odwróciłam się i…

Czesc 13 -chyba bo niepamietam:P

SoOoOorka za opóźnienie noty ale nie miałam czasu uwierzcie. Dzisiejsza będzie troche przymulona ale nie wiem o czym pisać więc jak coś to 13 komci i nastepna nota bedzie wypas:D Więc czekam na komcie a tearz wy czytajcie a pożniej komentujcie [odwdzięcze się na 100%:P]
____________________________________________________________

odwrocilam sie i stanęłam na przeciwko Billa, serce zaczelo mi szybciej bić i niewiedziałam co on chce zrobić, patrzałam na niego niepewnie
-Bill…o co chodzi?- spytałam drżącym głosem, on zdjął ręke z mojego ramienia i usiadł na desce od kibelka.Spojrzałam na niego i pomyślałam
:zryty jakis czy co??:
-no co ci jest!!- krzyknełam, a on w jednej chwili jakby nabrał energi i zaczał nawijac…
-ej wiesz co? wiesz ze Tom jest z Ashley? jak sie dowiedziałęm to mysalem że tam padne ale w sumie nic śmiesznego tam nie ma bo ona jest spoko, no, a tam pozatym to wiesz czt Regina dalej jest z Chrisem bo cos mi sie wydaje ze nie jakos sie tak dziwnie zachowuja, sory ze tak pytam ale…- zaczał gadać tak szybko że ledwo go rozumiałam jakieś 100 słow na sekunde:p ale mu przerwałam
-Bill… boshe nadajesz jak katarynka żeby chociaż jeszcze coś ważnego ale ty tak bezsensu pieprzysz ze o jej, pozatym to ja nie wiedzialam że ty tez lubisz poplotkować, a po drogie to teraz nie czas na pogawędki bo chce się wykąpać, więc wyjz i jak ja wyjde to wejdziesz ty i sie wykąpiesz! Im szybciej wyjdziesz to tym syzbciej sie wykąpiesz jasne? żegnam pana!!- powiedziałam mu równie szybko, a on z bananem na gębie wylazł wkońcu z tej łazienki,a ja mogłam spokojnie się wykąpać.Jak już byłam czyściutka i pachnaca wyszłam z tej łazienki i zobaczyłam Billa na podłodze siedział z komórką.
-Bill co ty tu robisz?- spytałam
-no czekałem ąz wyjdziesz, juz moge isc?- spytał
-no możesz ale czemu nie czekałeś na dole ze wszystkimi?
-oni siedzą w ogrodku a mi jest zimno to co miales zrobic,a i Caren jest w łazience.
-a, spoko dobra idz sie kąpać brudasie- powiedziałam i zeszłam na dół.

Po 2,5 godz minutach……
Wszyscy siedzieliśmy już wykąpani i wogole, była godz. 21 więc troche pogadaliśmy i poszliśmy spać, tym razem wszystkei dziewczyny spały na górze a chłopacy na dole, zanim jeszcze zasnęliśmy, w domu rozległ się dźwięk pukania do drzwi.
-a tam komu zas sie nudzi? – spytała Regina
-nie wiem, chłopacy otworzą- odp. Mery-Kate i nie myliła się po chwili usłyszałyśmy tylko z dołu.
:o ooo siema stary!!! wchodź:
-pewnie Michael przyszedł- powedziałam i nakryłam się kołdrą
-nie no świetnie, to sie już wyśpimy teraz oni tam będa gadac nie no, zabije ich zaraz- dodała Caren
-to choźmy też gadajmy – powiedziałam i usiadłam na łóżku, zapalilyśmy małą lampke i zaczełyśmy gadać i brechtałyśmy z wszystkiego. A chłopcy tam na dole jak na złość zaczęli jeszcze głośniej, to my też. Wkońcu my przestałyśmy i słuchaliśmy przez chwile o czym oni gadają. Wcześniej gadali o jakiś imprezach ale później zszedł im temat na wytryski i takie tam(nie będe już pisać co dalej:Pmyśle że każdy się domyśli) Wyszłysmy wszystkei z łóżek i pocichu zeszłyśmy na schody, nawet nas nie zauważyli byli tak zajęci gadaniem o … tych sprawach.
-jakie swiniee uhu!!!- krzyknęła Ashley a my tam juz sikałyśmy ze śmiechu. Chłopcy sie jeden po drogim odwrócili. Po krotkiej ywmieniae zdań juz cale posikane wrocilysmy do łóżek chlopcy sie tez zamkneli i poszlismy spac. O 2 w nocy obudził mnie dzwonek mojego koma. Podniosłam się i sięgnęłam ręką pod poduszkę wyciagając koma.
-halo?- spytałam
-co robisz?- spytal… TOM
-kurde tom? nudzi ci sie? jestes pietro nizej a ty dzwonisz debilu idz ze spac wiesz która godzina?- wydarlam sie
-ale zla, dobra idz spac pa- powiedział i sie rozlanczył.

Rano….
Obudziłyśmy sie wszystkie i poszłysmy sie umyć i ubrać. Zeszlyśmy na dól i jak zwykle chłopcy spali, więc obudziłyśmy ich żżucając wszystkich z łóżek.
Poszlismy na śniadanie i ustaliliśmy że wieczorem pójdziemy gdzieś na dyske.Siedzieliśmy wszyscy przy stole i gadaliśmy. Ale te rozmowy przerwał nam nagły…

Część…yy… chyba 14?

nagły krzyk Richiego brzmiący:
-O jaaaa!!! wiem!!!!! – tam sie wlasnie wyradł na całą chate.
-co nowu wiesz?-spytałam i zaczęłam rozglądać się dookoła po wszystkich bo nie było Caren, ale nagle zobaczyłam jej gowę i właśnie się podnosiła z podłogi bo zleciała aż z krzesła.Usiadła już i zaczęliśmy słuchać Richiego… Gdy już zapoznaliśmy się z planem wyruszyliśmy na plażę. Rozłożyliśmy swoje żeczy ledwo nawet bo na plaży dzisiaj było strasznie dużo osób tak w naszym wieku (pogoda tez byla cudna).Więc rozłożyliśmy się i poszliśmy w różne strony.Ja i Regina poszłyśmy w jedną stronę, Caren,Mery-Kate i Ashley w droga a chlopcy też się rozdzielili i tak poszlismy poznać pare nowych osób i zaprosić na impreze w naszym domu. Mieliśmy na myśli jakieś 5-10 innych osób.Gdy było po wszystkim spotkaliśmy się w miejscu gdzie były nasze żeczy. Tom z Ashley siedzieli i sie przytulali, Regina i Chris gdzieś poleźli, Bill zaczął się opalać i położył na piasku ale odrazu zasnął, Caren próbowała odwiązać słupełek bo jej sie zrobił w sznurkach od majtek, Michael już sam nie wiedział co robić a my z Mery-Kate nie mogłyśmy się nagadać. Na takim wygrzewaniu się na gorącej plaży wsród tłumu mlodzieży i kompletnym nierobieniu nic zszedł nam czas do 16.
-Która godzina???- spytałam
-yy… eh Michael która godzina?- spytała się go Caren, bo siedziałą obok on tez nie miał koma przy sobie
-Bill masz koma przy sobie? zobacz ktora godizna- powiedział, a Bill podniósł ledwo głowę i powolnym ruchem zaczął przeszukiwać kieszenie w gaciach które leżały obok.
-nie mam- powiedział i spowrotem uwalił się na piasku.Zrobiłąm głupią minę i spytałam o godzinę kolesia przechodzącego obok.
-ej ty!! masz zegarek?-spytałam a on mi odpowiedział i przy okazji zaprosiliśmy go na ta impreze do nas do domu.
-No dobra to sie zbieramy pomału!- krzyknął Tom
-Noo spoko- odpowiedzieli Michael z Billem zgodnie i wszyscy dalej siedzieliśmy i nikt nawet nie wstał ale mieliśmy sie zbierać. Wkońcu podnieslismy tylki i ruszyliśmy do domu postprzątać i przygotować wszystko na impreze.Została nam jeszcze godzina…
-Ej!!!! nie mamy żarcia!- powiedziałą Caren
-no właśnie ani nic do picia -dodałam
-e… do picia takiego ze ten czy takiego ze ekhm?-spytał Tom z glupim uśmiechem chodizło mu o wódke i takei tam:D
-takiego że ekhm- odpowiedział Bill z równie głupim uśmiechem wyglądali jak dwa dałny. Oczywiście do sklepu wysłali mnie i Caren a my jeszcze wyciągnęłysmy Regine.Zanim doszłyśmy do sklepu to Regina zdążyła się wyrypać i musiałyśmy ją przez chwile nieść bo nie mogła chodzić. Wkońcu dotarłyśmy do sklepu i wróciłyśmy do domu z trudem bo sie jeszcze zgubiłyśmy bo oczywście Caren sie uparła że mamy iść w lewo a dom w ktorym mieszkalismy był na prawo. No więc doszłyśmy do domu z reklamowkami pełnymi żarcia i … ( domyślicie sie napewno;P) Gdy już wszystko było gotowe pobiegłysmy z dziewczynami na górę się przebrać i takie tam.
Równo o 17.20 przyszli ci ludzie których zapraszaliśmy. Myśleliśmy że już wszyscy a ty nagle zaczeli się schodizć jeszcze jacyś inni i inni. Stałyśmy z dziewczyanmi przy wejściu i niewiedziałyśm co sie dzieje.Obok nas stanęła jakaś laska.
-co tam patrzycie?- spytała
-o swietne pytanie, właśnie do naszego domu weszło ponad 30 osób których wogole nie zapraszaliśmy a jakby tego było nało to dalej sie złażą.-powiedziałam
-nooo tu już tak jest jak zaprosisz kilka osób wie już o tym cała okolica.- odpowiedziała zadowolona. Ludzie dalej przyłazili ale już to olałyśmy i wkońcu włączył ktoś muzyke nawet neiwiem kto. W domu było tyle ludzi że szok.Wszyscy tańczyli i tak dalej. Ja, Mery-Kate, Bill, Michael i Caren usiedliśmy przy stoliku, Ashley i Tom sie gdzieś zabawiali a reszta to niewiem gdzie była. Siedzielismy tak i piliśmy jakieś drinki. Byłam już lekko wstawiona zresztą Caren i Bill też.
-Michael przynieś jeszcze jednego- krzykneła Caren
-co????chcesz jeszcze pic?- spytał
-no przynies ze- poparłam ją pierwszy raz
-chyba jestescie chore juz nie bedziecie pic!- powiedzieł z zakłopotaniem. Po 5 minutach proszenia wkońcu poszedł i przyniosł nam nastepne drinki.

Po 20 minutach…
-Ej… Jess, może jeszcze jeden co? – spytała Caren i wstała od stołu po czym chwiejącym sie krokiem podeszła do kuchni gdzie stał jakiś koleś co wszystkim podawał zarcie picie i tak dalej. Przyszła ledwo sportoem z dwoma kieliszkami wódki. Podałą mi jeden i zaczęłyśmy się obie śmiać i wypilysmy wodke. Michaeł siedział oparty o ścianę i niewieżył że potrafimy tyle wypic i jestesmy jeszcze przytomne. Odłożyłyśmy kieliszki i poszłyśmy potańczyć ale cały czas brechtałysmy z wszystkiego. Po chwili dołączył do nas tesz ostro nachlany Bill. Przez ten cały czas do naszego domu cały czas schodizli się rózni ludzie i byli nawet na drógim piętrze. Wkońcu podeszła do nas Regina, tez była wypita ale nie tak jak my.
-boze Caren! jestes narabana jak biszkopt- powiedziała i wszystkie trzt zaczęłyśmy brechtać. Wtedy do Caren podszedł jakiś koleś. Myślała że to Michael albo ktoś z naszej załogi i odwróciła się do niego przodem, a on ją objął i przycisnął mocno do siebie. Stanęłam na nogach przez chwile nawet równo stałam ale chwile później się zachwiałam i wyrypałam Regina pomagałą mi wstaćale i ona sie wywaliła. Przyszedł Michael który chyba jako jedeny z nas nie był nachlany i podniósł nas dwie.
-boshe co wy gupki ze soba robicie?- spytał i poszedł spowrotem na swoje miejsce siedział tam jeszcze Tom i Ashely.
Przez cały czas stałyśy z Regina tak jak nas Michael postawił i patrzałyśmy na siebie tępym wzrokiem.Nagel oby dwie w tym samym czasie spytałyśmy siebie nawzajem
-ej gdzie jest Caren!!
-ja nie wiem- powiedzialam
- ja tez nie wiem- odpowiedziała Regina i wtedy przypomnialysmy sobei że ten koleś co ją przytulał wziął ją za ręke i gdzieś poszli. Przedarłyśmy się z Regina przez tłumy roztańczonych ludków, ledwo szłyśmy chwiejnym krokiem z lewej do prawej i z prawej do lewej obijając się o wszystkie ściany i wtedy zobaczyłyśmy….

__________________________________________________________
Nio robaczki czekam na komcie jezeli będzie conajmniej 10 pisze nastepna note papapa:*:*:* Czekam na komcie i mam nadzieje że będzie się podobac:P

Część… chyba 15

No więc zanim będziecie czytać opo… nie chce was zanudzać ale musze:p
No to tak:po pierwsze dziekuje za te wszystkie komentarze jestescie naprawde boscy, po drógie to soory ze tak dlugo nie pisalam bo mialo byc po 10 komciach a jest duzo wiecej wiec przepraszam:D W nagrode za te komcie i ze musieliscie tak dlugo czekać dodam juz ta note i pare fotek:D
Nota dzisiaj moze byc zdeka nudna ale amm tylko pol godizny na napisanie bo wychodze wiec sie bede spieszyc i sory za wszystkie błędy jakie znajdziecie:)To jush nie zanudzam czytajcie teraz to

____________________________________________________

…zobaczyłyśmy Caren z tym kolesiem.Przez cały czas ja przytulal a ona wyraznie nie chciala.Po jej wyrazie twarzy dosteglysmy ze juz ma go dosc. Ruszyłyśmy z Regina w jej strone by uwolnicj a od tego kolesia. Wszystko bylo ladnie bylysmy juz calkiem niedaleko od nich, gdy ten koles zaczal wsypywac czegos do napoju Caren, ktory zaraz miała wypić a niewiedziala ze on tam cos wsypuje. Przyśpieszyłyśmy kroku, gdy wtedy prosto przedemnie wylazl jakis ruży chłopak z głupim krzywym uśmiechem, stanełam na chwile bo nie miałam jak przejść bo zastawił całą drogę nawet Regina niewiedziała jak wyjść więc stałyśmy tak obydwie.Patrzałam tępym wzrokiem na niego a Regina wpatrywala się w bezradną Caren i stojącego przy niej nieobliczalnego kolesia.
-zatanczysz ze mną?- spytal ten rudy a ja spojrzalam na niego tym razem juz zirytowanym wzrokiem
-yy… nie sory nie mam czasu zobacz tam kolo schodow stoi taka panienka wsam raz dla ciebie- powiedzialam i wskazalam na dziewczyne stojacą obok schodów,miała tez ryże włosy, i wyglądała jak czarownica na dodatek zęby jak królik.Gdy sobie poszedł my z Regina natychmiast żuciłyśmy się w stronę Caren która właśnie sięgała po szklanke z tym napojem.Zostalo nam jeszcze jakies 10 metrów, a Caren miała szklankę już przy ustach, byłam wściekła, tak samo Regina szła mocno waląc nogami o podłoge.
-nie no super zaraz to wypije- powiedziałam i przspieszylam kroku, wtedy Caren odstawiła szklanke nie pijąc napoju w nim bo jej men zaczal sie do niej kleić. Wkońcu doszłyśmy do nich, a Caen spojrzała na nas jak na swoje zbawienie.
-ej sory, iem ze sie dobrze bawisz ale daj juz spokój?- powiedziała Regina
-nie no co ty ty może lepiej daj spokój i idz spać- odpowiedział a ja mialam ochote mu już coś zrobić, ale wyręczyła mnei jakaś laska która akurat za nim stanęła i przypieprzyła mu w łeb torebką.
-co ty robisz??- spytała zirytowana blondynka, a koles natychmiast puścił Caren i odwrócił się w strone swojej dziewczyny niewiedząc jak się z tego wyplątać.
-ee.. no to… to nic takiego przeciez…tylko stalem kolo niej i rozmawialismy pozniej ona zacezla se do mnie przytulac i … no wiesz…- zaczal jej gadać, a pna spojrzała chłodnym wzrokiem na Caren, oczekując wyjaśnienia
-no co sie tak gapisz?- niewytrzymała i krzykneła do niej Caren.
-co robilas z moim chlopakiem?- spytala
-no to lepiej spytaj co on robil ze mna, podszedl do mnei tak o i zaczal… a zreszta niewazne- powiedziala wkuzona,miala juz dośc wszystkiego
-jasne… moglas wymyslic cos lepszego- odpowiedzialata dziewczyna. Stalysmy z Regina i patrzalysmy to na ta blondynke to na Caren. Nagle poczułam czyjąś ręke na moim ramieniu, odwróciłam się i moim oczom ukazał sie ten ryży koleś co wcześniej
-co znowu?? nie wiesz gdzie jest wyjście??- spytałam
-nie, chcialem spytac czy teraz zatanczysz? – odpowiedział i sie glupio usmiechnał z nadzieją że się zgodze.
-nie nie nie i juz wiecej nie pytaj!- krzyknelam i odwrocilam się w strone Caren i tej laski która własnie podeszła do Caren i chaiała ją walnąc w ryj ale jej coś nie wyszło bo Caren sie obroniła. Jeszcze pare takich i zaczeły by sie bić, ale Regina stanęła poiedzy nimi i zwrocila sie do tej dziewczyny, popychając ją i wladła na okno.Jednak szybko się podniosła
-moze wyjdziemy na zawnątrz?- zaproponowala a Regina bez wachania wyszła do ogrodu a za nia ta laska. Poszłam za nimi na wszelkis wypadek. Gdy juz wyszlam do ogrodu to Regina i ta pipka juz staly tam,jakies 5 metrów od siebie, spoglądając sobie w oczy pogardliwym wzrokiem.
Regina stała z jedną ręką w kieszeni drógą trymała spuszczoną mocno zaciśniętą w pięść, jej włosy rozwiewał wiatr. Po chwili stania Regina ruszyła dwoma krokami na przód, tamta zrobiła to samo. Dzielił je już tylko jeden maleńki krok. Regina ze spoojem wyciągneła tą ręke z kieszeni, była gotowa do ataku, zauwazyłam ze drógą ręke jeszcze mocniej zacisnęła. Ta dziewczyna podwinęła sobie rękawy i z dłoni rowniez zacisneła w pięśc juz byla gotowa gdy wtedy Regina spuscila luźno ręce i opuściła głowę.
-no co boisz sie?- spytała blondyna, a Regina z pogardliwym wzrokiem spojrzala
-na tym jeszcze nie koniec- powiedziała i weszła do domu, tamta dziewczyna stała w ty samym miejscu zastanawiając się o co chodziło…
Usiadłam przy stoliku razem z Michaelem i Caren, gdy wtedy podszedł do mnie Tom i usiadł obok przyblizając się i zaczął mówić szeptem by nikt oprócz mnie tego nie słyszał
-Bill kazał mi przekazać że równo o 23 masz przyjść na górę bo coś tam chciał
-a czemu sam mi tego nie powiedział?-spytałam
-no chciala le nie mógł cie znaleźć wiec mowil ze jak ja cie gdzies spotmak to mam ci to powiedziec, a i sie nie spoznij bo…
-bo co?
-a zreszta nic- odpwoiedział po czm sie odsunął i poszedł w strone Ashley.Caren i Michael patrzyli na mnie jakimś dziwnym wzrokiem i z głupim uśmieszkiem.Caly czas sie zastanawiałam o co chodziło.Caren na chwile odeszła od stolika, mysłama że poszła tańczyć ale ona zaraz wróciła z butelką wódki.
-jezu Caren daj już spokój- powiedziałam, obie byłyśmy już prawie trzeźwe,
-No co raz sie żyje nie?- powiedziała i zaczela pić to z butelki. Po jakiś 5 minutach już nie było połowy, więc z Michaelem próbowaliśmy jej to zabrać ,ale sie tak przyczepiła do tego że nie chciała puścić. Wkońcu nam sie udało i poszłam zanieść gdzieś butelke. Usiadłam na kanapie i zamknęłam na chwile oczy, chcąc odpocząć.Spojrzałam jeszcze na zegarek była 22.45. Po tem przeniosłam się myślami w inny świat pomimo hałasu i masy ludzi. Już prawie zasypiałam gdy usłyszałam jak Caren sie drze
-no Michael chodź żesz tańczyc!!!!!
-caren daj spokój ty ledwo stoiz a chcesz jeszcze tańczyć
-no chodź co bedziesz innego robić
- Caren siadaj!!
-no co ty .. o zobacz tam jest Jessica- darła się dalej. Wciaż miałam zamknięte oczy i próbowałam zasną, chociazcały czas siedziałam a tak nigdy nei potrafiłam spać;p
Nagel usłyszałam obok mnie na stoliku hałas, natychmiast otworzyłam oczy.To była Caren, a za nią stał Michael łapiąc sie za gowe i brecjtał z niej w niebogłosy, bo wyrypała na stół i nie mogla sie jeszcze podnieśc
-boze…co za dałn- powiedziałam i oparłam głowę o rękę. Michael podniósł Caren i posadził ją gdzieś na krzesłach. Tym razem udało mi się zasnąć, choć wcale nie chciałam.Wkońcu sie obudizłam i antychmiast spojrzałam na zegarek, była 23.10. Odrazu się podniosłam i pobiegłam w stronę schodów.
-no nie 10 minut spóźnienia- mówłam sama do siebie. Gy już byłam na górze zaczełam się zastanawiać gdzie jest Bill, bo go nie było na górze.
-pewnie o to chodizlo ze mam sie nie spozniac bo jak nie to se pijdzie i juz nigdy sie nie dowiem o co chodzilo- pomyślałam i zrezygnowana udałam się w strone schodów na dól. Jendak zatrzymalam się w połowie i syzbko pobiegłam spowtorem na góre do łazienki.Weszłam do środka z nadzieją że znajde tam Billa, jednak tak sie nie stało. Zamknełam za sobą drzwi i usiadłam na wannie niewiedząc już co robić, gdy wtem drzwi od łazienki się otworzyły i stanął w nich Bill
- o ty jesteś, a ja cie szukałem jest już 20 po a miałaś być na górze o 23.
-noo sory- powiedziałam i spusciłam głowe.Bill usiadła kołomnie i kątem oka zauwazyłam ze na mnie patrzt węc odwróciłam głowe w jego strone.
-a po co miałam tu przyjść- spytałam niepewnie
-no bo wiesz… na poczatku cie nawet zbytnio nie lubiłem, ale teraz chciałbym o czymś pogadac, a właściwie to mam pytanie…

Następna strona »

I była chwila ciszy; i powietrze stało
Że polowanie nasze udać się nie może:
Czy po śmierci ten rapier mój nie zerdzewieje!