Archive for Listopad, 2009

hehe:*:* komentujcie

Bill: No a jeszcze kiedyś nasza mama kręciła z Bradem Pittem, a potem …
Tom(mysli): o lol, ale ona głupia chyba mu uwierzyła

Tom: Bill najlepiej umie gotować herbate
Bill: Boże ten znowu o tym… Tom skończ już
Gustav(myśli):oo na rekawie Toma coś pisze, żebym tylko umiał to przeczytac…
Georg(myśli):zaraz tu usne, może gdybym wczoraj poszedł spać o 19 to bym dzisiaj jakoś jeszcze wytrzymał.

Georg(myśli): o ale fajny zółty mikrofon
Tom: oo 50 groszy!!
Gustav(mysli): ale mam szczescie 50 groszy leży samotnie na ziemi, jak sie nie pospiesze to Tom to weźmie!!

Gustav(dalej myśli): co za debil i czemu on tego nie wzioł? a zreszta jego strata 50 groszy bedzie moje!!
Bill( tesh mysli): i po co ten facet sie tu gapi? i tak mu nie dam autografu!!
Tom: ooo a tam 2 złote lezy… ide po nie

Bill: hahahah ej stary masz cały mokry tyłek
Georg: no nieee…. znowu???

Georg(mysli): kurde… żebym tylko niepomoczył tego fotela
Gustav: jesooo Tom to ty??? jakoś inaczej dzisiaj wygladasz

Część 9

-co? co jest?- spytałam, jednak nei uzyskałam odpowiedzi więc podeszłam do tej skrzyni.
-o boze?co to jest?-głupio sie spytałam bo przeciez dorze wiedziałam co tam jest. (hehe pewnie chcecie wiedziec co?:D)
W skrzyni była jakaś … ludzka czaszka, świstek papieru, i kilka prymitywnych narzędzi;dość zardzewiałych,ale z pewnością się przydadzą. Wyciągnęliśmy to wszystko oprócz tej czachy, tylko się jej przyglądaliśmy.
-wiecie co tam chyba… no w srodku jest cos-powiedziała peła zdumienia Caren, która przed chwila doszła,a za nia reszta dziewczyn.
-gdzie cos jest?- odpowiedział Chris
-no tam… w tej czaszce-dodała. I rzeczywiście w środku niej coś było ale nikt z nas niewiedział co.
-No dobra kto to podniesie?- zapytał Bill, a Tom z Richim się nieco odsunęli.
-ja napewno nie!- wykrzyknął Chris.A Bill zwrócił wzrok ku nam(dziewczynom)
-no i co sie tak gapisz… chyba nie myslisz ze będziemy tego dotykać bananie!- powiedziała oschle Mery-Kate, jednak po tych słowach się ciepło uśmiechnęła. Wszystko wskazywało na to że Michael będzie musiał wziąść czaszkę do rąk i wyciągnąc to co jest w środku niej. Z ogromną niechęcią Michael szybkim ruchem podniósł i wyciągnął jakąś kartkę papieru, zwiniętą w rulon i związaną kawałkiem sznura, po czym wżucił czaszkę spowrotem.
-to chyba jakaś mapa-powiedziała Regina, a wszyscy spojrzeli na nią ośmieszającym wzrokiem.
-no co?- spytała i spojrzała kolejno na każdego.
-Ej a na tym świstku co jest?- zapytał Tom wskazując na leżący skrawek papiery, który wcześniej wyciągneliśmy na początku ze skrzyni.
- nie wiem, jakiś śmieć,wyżuć to- dodała Ashley, i złapała tę kartkę już szykując się do wywalenia jej, ale ją powstrzymałam, wkońcu na nie może być coś ważnego. Wzięłam ją do rąk i próbowałam odczytać, bo było coś tam napisane.Jednak tak niewyraźnie,poza tym była troche potargana i brudna tak że ledwo się doczytałam…

:jesli ktos tu kiedys bedzie to… (nie dało się odczytać:P) … się i wiedzcie że było tu jeszcze zapewne kilka innych osób, a w tym ja, ale udało mi się uciec lub zginąłem. Jest jeszcze mapa, ktora was zaprowadzi w pewne miejsce, jednak ze wzgledu na … (znow nie mogłam przczytac)… napisze to tutaj. Jesli chcecie dotrzec do …(znowu sie nie da odcz.)… musicie iść w……. i pozniej za wielkim kamieniem w prawo. Jak znajdziecie ogromne pole bez trawy i glaz to pojdzcie jeszcze kawalek w ….(heh:p) i zacznijcie kopac. Jednak uwazajcie na…..: i w tym momencie jest urwane i nie ma dalzej czesci.
Zaczęliśmy się zastanawiać kto tu był i czy przeżył, jak tak to jak udało mu się uciec. Jednak na dalsze rozmyślania nie pozwoliła nam późna pora. Musieliśmy skombinować jakieś schronienie(narazie takie na odwal sie) żeby móc się spokojnie wyspać, bo jutrzejszy dzień będzie pełen pracy. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi do snu..
-jestem głodna!- krzykneła Regina
-nie tylko ty, ja tez przeciez my tu umrzemy z głodu – wtraciła Caren
-jutro może złowimy jakieś ryby- dodał Tom robiąc taka śmieszna mine
-o fuj, nie ma nic lepszego jak surowe ryby… ochyda- powiedziałam.
-dobra idziemy spać, jutro czeka nas ciężki dzień- zaczął Bill, ale i tak go nikt nei słuchał i dalej wszyscy gadali.
-ja sie boje że nie wrócimy stąd nigdy- powiedziała z żalem Regina
-a ja sie boje o móje żeczy, których już nei mam.-pow. Mery-Kate
-jakie zaś zeczy? – spytałm
-no te co mialam w plecaku
-ty to masz problemy, a tak wog…- zaczęłam mówić, ale coś mi przerwało. A mianowićie jakieś wycie. Coś takiego jak wilk o północy, jednak ten głos był bardziej piskliwy, a zarazem donośny. Przez moją głowę przeszło 100 różnych myśli. Moje ciało przeszył dreszcz, chłód i ogromny lęk.
-co… co ttto było? – wyjąkała Caren, jednak nikt nie zdążył jej odpowiedzieć, bo “wycie” się powtórzyło jednak tym razem słyszeliśmy to dokładiej i głośniej, co znaczyło że to coś się do nas zbliża. Byliśmy Otoczeni z 4 stron drewnem(z lewej,prawej, z tyłu i na górze jako dach, nie było tylko z przodu, więc mieliśmy widok na morze) Wszyscy spanikowaliśmy, a ja odruchowo ścisnęłam rękę Michaela, bo był najbliżej mnie, Ashley z Caren usiadły i wtuliły się w siebie, trzęsąc się ze strachu. Nikt nie wiedział co robić. Przerażający odgłos (czyli to “wycie”) znów się powtórzyło, tym razem było żałosne i dłuuugie, za to baardzo głośne, Richie powiedział że to cos co wydaje takie odgłosy jest jakieś 20 metrów od nas może nawet mniej. I w tym momencie…
__________________________________________________________________

Sorka że tak nudno i wogóle do kitu, ale dzisiaj jestem strasznie zmęczona i ledwo to pisałam, a pozatym cały czas ktoś mi wchodizł do pokoju, jak nie mama to ciocia… i tak wkółko więc nie miałam zabardzo jak pisać:P Ale mam nadzieje że wam się chociaż troszke spodoba i oczywiście mam nadzieje na duuuuużo komentarzy:*:* Z góry dzęki. I mam nadzieje że docenicie mój wysiłek, bo naprawde już ledwo żyje:( :*:*

cz. 19

-no nie ważne- powiedziała z zawahaniem, spojrzałam na nią jak na debila.
-dobra nie to nie, zadzwoń do taty- odpowiedziałam z ironią
-no po co?
-no zadzwoń i spytaj czy pojutrze przyjadą po nas na to lotnisko- odp. i poszłam zrobić se herbatę.

2 godziny później
Siedzieliśmy wszyscy jak zawsze w salonie przed TV. Każdy myślał tylko o powrocie do domu. Po chwili w całym domu rozległ się głos dzwonka do drzwi.
-To pewnie Michael przyszedł- powiedziałam i wróciłam do oglądania MTV Made.
-to otwórz- odpowiedział przez śmiech Bill
-i z czego się cieszysz? Sam otwórz – pow. I odwróciłam się do niego tyłem.Po chwili zirytowana Regina wstała i podeszła do drzwi otwierając je. Michael jak zwykle bez słowa wpakował się do domu.
*************
Przez cały czas siedzieliśmy oglądając TV chociaż nic ciekawego nie było…

-ej… idziemy do kina?- po chwili zaproponował Richie, każdy popatrzał na siebie pytająco, wkońcu wszyscy się zgodzili.
-to my idziemy się ubrać i w ogóle- oświadczyła Caren i ruszyła na góre a za nia my wszystkie zostawiając chłopców na dole.
- macie być tutaj o 13.30 jak nie to idziemy sami- wydarł się jeszcze Bill
-tak tak jasne- powiedziałam i poszłam na góre. Zamknęłyśmy się wszystkie w pokoju i zaczęłyśmy się ubierać.

- ej tak fajnie tylko ze nie wiem co ubrać- pow. Zrezygnowana Ashley i usiadła na łóżku.
- i znowu się zaczyna- westhneła Caren i zaczeła coś wygrzebywać ze swojej szafy. Regina i Mery Kate zrobiły to samo, to ja tez i wszystkie zaczęłyśmy szykać czegoś dla Ashley.

-no już chyba nic fajniejszego nie mam- powiedziałam
-no ja tez nie
- i ja tak samo
-ja tez, teraz mam nadzieje że se coś wybierzesz- zasmiała się Regina i poszła do łazienki się pomalować, a za nia Caren.
Po kolejnych 30 minutach byłyśmy już wszystkie gotowe.
-Która godzina?- spytałam
-poczekaj… 13.56- odp. Ashley
-to fajnie troche się spóźniłyśmy-
-a tam przeżywasz, na pewno będą czekac na nas
Zeszłyśmy na dół, ale chłopaków tam nie było.
-no rzeczywiście czekaja- powiedziała z irytacją Caren
-to na dworze pewnie czekają
-no to chodźcie na co czekacie

Wyszłyśmy z domu, w ogrodzie chłopców tez nie było
-no to fajnie poszli bez nas – zaczęła Ashley
-no co ty… nie poszli by bez nas
-zadzwońmy do nich- powiedziała Caren i jak zwykle wszystkie spojrzały na mnie
-nie… ja nie będę dzwonić

Po 5 minutach wkońcu namówiły mnie i zadzwoniłam do Billa
:halo?- bill
:ej gdzie jesteście?
:nie wiem- odpowiedział i słychać było śmiech chłopaków
:dobra dzieki nara- powiedziałam i już chciałam się rozlonczyć
:ej czekaj
:no co?
:my jesteśmy na street power 5
:o Lol… dobra czekajcie tam na przystanku zaraz będziemy
:no spoko ale szybko pa:*
:no pa

Poszłyśmy z dziewczynami na przystanek. Po 10 minutach byliśmy już u chłopców i wszyscy razem dojechaliśmy do kina.Chłopcy wpadli na pomysł żeby iść na horror, jednak my byłysmy przeciwko,ale to na nic bo i tak poszliśmy na horror i to najstraszniejszy z wszystkich jakie dzisiaj leciały. Po filmie wyszliśmy z kina, Regina była tak przewrazliwiona że już miała schizy, zreszta ja tez i Caren. Doszliśmy do przystanku. Regina usiadła na ławce w bezruchu i zaczeła się rozglądać dookoła.Wsiedlismy do autobusu, na dworze robiło się już ciemno. W jednej chwili w autobusie zgasły wszystkie światła a Regina dostała takiego napadu histerii że zaczęła się drzeć, a wszyscy ludzie z autobusu oczywiście patrzeli na nas jak na uciekinierów z psychiatryka. Wkońcu jakoś dojechaliśmy do domu i od razu położyliśmy się wszyscy spać bo jakoś późno.

Rano wstałam pierwsza i obudziłam Regine która pół nocy nei spała przez ten cholerny horror, póżniej Caren, Mery-Kate i Ashley. Umyłyśmy się ubrałyśmy i zeszłyśmy na dół obudzić chłopaków, ci jednak ku naszemu zdziwieniu już nie spali na dodatek zrobili śniadanie. Po śniadaniu wszyscy poszliśmy się pakować. Po pół godzinie byłam spakowana w przeciwieństwie do Ashley która szukała swoich klamotów po całym domu, albo Toma który nie mógł poradzić sobie z upchnięciem ciuchów do walizki. Usiadłam na kanapie przed TV, po chwili przyłączył się Bill i Michael który od rana był u nas w domu. Gdy wszyscy skończyli się pakować poszliśmy ostatni raz do centrum na dyskoteke.Chłopcy poszli coś wypić a my z dziewczynami usiadłyśmy przy stoliku
-ej wiecie co… musze wam cos powiedziec- zaczęła nagle Caren
-to mów- ponagliła ja Ashley
-no bo… ja i Richie jesteśmy ze soba- powiedziała wkońcu. Spojrzałyśmy na siebie z Regina. A Caren się tylko uśmiechnęła niewiedząc co na to powiemy
-to dobrze- westhnelam a dziewczyny przytaknęły- dobra chodzcie tanczyc
Weszłyśmy na parkiet, zauważyłam Toma, Michaela, Chrisa i Richiego jak siedzą przy barze, ale jakoś nie było Billa. Po chwili jednak zobaczyłam go koło toalet i omało co nie zemdlałam. Bill stał tam z…

Część 10

Richie się zerwał…
-ja ide zobaczyc co to jest- krzyknał.
-no co ty glupi jestes? – spytała Caren
-przecuez lepiej wczesniejwiedziec co to jest i wrazie czegos cos wmyslic albo uciec niz zeby nas to jakby cos zaatakowału tutaj gdzie juz nie bedziemy mogli nic zrobic- powiedzial
-a jak ci sie cos stanie?- spytałam
-aaa daj spokoj , idzie ktos jeszcze- zapytał siedząc przy ścianie(desce z drewna która stanowiła część naszego “namiotu” jak zapewne juz wiecie:p)
-ja ide! – krzyknął Michael, gotów już był wstać…
-nie Michael nie idz prosze – pociągnęłam go za rękę. Richie widząc to powiedział
-no dobra to ide sam zachwile będe- odwiedczył, po czym na kolanach wypęłznął z “namiotu”.
-jakiego bochatera zgrywa – zaśmiał się Chris, jednak mi nie było do śmiechu. Chwile po tym znów usłyszeliśmy ten odgłos przypominając wycie, i wtedy wrócił Richie…
-no i co? – pytalismy wszyscy z ciekawością, czekając na odpowiedź
-wiecie co to jest?-odpowiedział Richie z uśmiechem na twarzy
-no co… gadaj! – krzykneli wszyscy
-jakiś ptak, strasznie duży i jakiś dziwny jeszcze nigdy takiego nie widziałem, ale troche dziwne że takie odgłosy wydaje
-no bo to pewnie nie on- dodała Regina
-no właśnie on bo jak wyszłem to on akurat nad tymi wszystkimi drzewami leciał i zaczął wydawać te głupie odgłosy to nie ma watpliwosci ze to cos innego.
-no w sumie, dobra idziemy juz spac- rozkazal Bill
-dobrze mamo – odpowiedzialysmy wszystkei razem z dziewczynami, chwile brechtalismy i poszlismy spac.

Rano……. nie wiem ktora godzina bo nie mielismy zegarka:p

Obudziłam się jako pierwsza. Gdy tylko otworzyłam oczy odrazu zobaczyłam twarz Michaela, zaraz przy mojej i natychmiast się odsunęłam. PPodniosłam się i zaczęłam wszystkich budzić.

2 godziny później…

-Dobra!- teraz każdy idzie w inna stronę, i szukamy czegoś co można użyć i przy okazji postaramy się znaleźć coś co jestopisane na tej kartce. Wszyscy poszli w różne strony, oczywiście ja musiałam iść z … Michaelem ale z drogiej strny sie cieszyłam bo on jest …. no ten ( a pomińmy to ^^)
Szliśmy wzdłuż wody, wydawało się że nie ma końca.Wprawdzie mieliśmy szukać jakiś użytecznych przedmiotów,a tym czasem my sobie spacerowaliśmy gadając o różnych pierdołach. Nagle Michael się zatrzymał, i ja odruchowo też
-no idziesz czy nie?-spytałam i zrobiłam jeden krok w jego stronę.On tylko na mnie patrzał i wkońcu podszedł do mnie tak blisko i objał jedną ręką.
-co ty robisz?
-nic takiego, a na co ci to wyglada?- spytał z dziwnym uśmiechem, cały czas patrzał miw oczy lub na usta
-no ale przeciez… – nie dokonczyłam bo on mnie pocałował. Gdy skończył i mnie puścił szliśmy dalej bez słowa. Czułam się jakoś dziwnie i Michael chyba też.
-idizemy spowrotem nie chce mi sie tak lazic bez konca-spytalam
-no to chodz- odp i zawrocilismy.
-wiesz co mnie zastanawia…

Mam pytanko

Mhmm… tak sobie myśle i pierwsza sprawa…
chcecie na blogu więcej zdjęć? Jeśli tak to jakich?? Piszcie w komentarzach.
Dróga to, o jakich znanych osobach byście chciały przeczytać w moim opku? Również piszcie w komentarzach.(pod tą notką)
No i czy nocie mają być baaardzo długie, takei jak do tej pory czy może krótsze?:P
Piszcie bo ja nie wiem co wam się będzie podobać, a pisze to przecież nei dla siebie tylko dla was:)
No to chyba na tyle, zaraz dodam następną notkę:D

Następna strona »

I sam - i to zabójstwo - i wszystkie następstwa
Usta, jakby nad własną mową się zadziwił.
Ozwała się z dzwonkami, z zelami, z bębenki.